Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

wtorek, 30 września 2008

Czy ktoś blokuje rozwój Linuksa?

Autor: , 20:26, wtorek, 30 września 2008


Ten post jest rozwinięciem pytania jednego z czytelników tego bloga które zadał w komentarzu. Co jakiś czas będę tu prezentował ciekawe pytania czytelników i postaram się na nie odpowiadać. Myślę że poniższy komentarz porusza ważną kwestię i może być dobrym tematem do rozważań. Michał w komentarzu napisał o tym, że duże firmy produkujące oprogramowanie blokują rozwój Linuksa i dlaczego nie ma wirusów przeznaczonych dla Linuksów. Poniżej cały komentarz:


Wyobraźcie sobie co by sie stało jakby nagle Linux zdobył 50% rynku desktopów.. ile firm które do tej pory POMAGAJĄ tworzyć windowsa by padło. jest co najmniej 10 bardzo popularnych antywirusów, to samo z firewallami, itp, itd. i nagle te firmy przestały by być potrzebne, bo na Linuksa nie ma wirusów :).

są pewni ludzie którzy blokują rozpowszechnienie sie linuksa..

od nas zależy czy damy sie kierować jakiejś grupce ludzi powiązanych z m$.


Na początek, jeśli chodzi o udział Linuksów na rynku, myślę że zależy to głównie od producentów sprzętu, którzy na swoich maszynach instalują pingwina. Dziś jeszcze większość użytkowników nie wiem czym tak naprawdę jest Linux. Właściwie nawet się tym nie interesują "bo po co?". Inni, już bardziej wtajemniczeni, boją się, że ich sprzęt nie zostanie prawidłowo wykryty bądź nie mają czasu na jego konfigurację. Gdyby producenci komputerów preinstalowywali na nowych maszynach skonfigurowanego i gotowego do pracy Linuksa, myślę, że sytuacja znacznie by się zmieniła.

Jeśli chodzi o wirusy dla Linuksa to wielu ludzi uważa (i trudno się z tym nie zgodzić), że gdyby Linux był tak samo popularny jak Windows i na niego powstawałoby wiele wirusów. W niektórych dystrybucjach np. Fedora, stosuje się już proste antywirusy na wszelki wypadek. Im większa ilość użytkowników danego systemu tym więcej jego luk można ujawnić i tym większa jest chęć jego złamania.

Niewyjaśnione pytania są następujące: Czy rzeczywiście ktoś blokuje udział Linuksa na rynku systemów operacyjnych? I jak wyglądałby Linux gdyby był on systemem dominującym na rynku, czy byłby równie dziurawy jak Windows?


Tagi:

Komentarze 17 comments
Aleksander Sanetra pisze...

Hmm, zagadnienie ciekawe, jak by wyglądał rynek gdyby to właśnie linux miał pozycję dominującą.

1 Dziury: a pewno są, ale także na pewno jest ich mniej - zwłaszcza w większych i dużych projektach. Dzieje się tak dla tego, że projektom z otwartym kodem przygląda się więcej osób, w tym i entuzjaści. nie od dziś wiadomo, że im większą pensje ma informatyk tym jest bardziej leniwy. Kłopot mogą sprawiać aplikacje niewielkie i wspierane rzez stosunkowo małą grupę (lub wręcz tworzone przez jednostki)

2. Blokowanie: Jestem daleki od spiskowej teorii dziejów, ale na zdrowy rozum, to praktyka taka jest dość prawdopodobna. Sądzę, że jest to spowodowane ekonomią. Projekty otwarte trudno utrzymać w jednym ręku a więc i kontrola nad strukturą czysto biznesową jest trudniejsza. Świat biznesu nie wypracował jeszcze odpowiednich modeli dla tego rynku. Można odnieść wrażenie, że ci który próbują cokolwiek zdziałać wręcz się miotają nie do końca wiedząc co zrobić i w którą stronę skierować projekt.

Yelonek pisze...

Hmmm... A na linuksa nie ma jakiegoś rootkita z otwartym źródłem? Też nie jest do końca bezpiecznie.

houp pisze...

"Na początek, jeśli chodzi o udział Linuksów na rynku, myślę że zależy to głównie od producentów sprzętu, którzy na swoich maszynach instalują pingwina."

Obawiam się, że to nie prawda. Szczególnie w kontekście problemów ze sprzedażą laptopów z Linuxem np. przez Lenovo, albo nierzadko masowym instalowaniem (często nielegalnie) Windowsów na mini-laptopach i ogólnie komputerach sprzedawanych z Linuxem. Oczywiście nie mam żadnych danych - ale wiem, że obie strony mają. Fani świata linuksowego będą się pasjonować tym, że jakaś tam firma sprzedała X laptopów z Linuxem, a ludzie z MS powiedzą, że owszem ale według ich szacunków 79,34% użytkowników spośród tego X po zakupie od razu zainstalowało Windows.

Obawiam się też, że jednak dość dużo ludzi wie co to jest Linux. Ich definicja jest mniej więcej taka, że "to jest taki inny program niż Windows na którym nie działają gry i Word ale jest za darmo. To że nie działają gry i Word to porażka, a w laptopie którego kupiłem Windows był też za darmo (czyt. wliczony w cenę) czyli po co mi Linux?"

Niestety sytuacja wygląda tak, że Microsoft blokuje rozwój Linuksa rozdając Windows za darmo bardzo wielu ludziom (studenci, firmy partnerskie, startupy, deweloperzy różni) i/lub przymykając oczy na tych, którzy biorą go sobie za darmo nielegalnie (np. znaczna większość społeczeństwa myśli, że jednak kopia Windows którą dostali z laptopem starczy spokojnie na komputer mamy, taty, syna, babci i sąsiada i że wszystko jest ok, bo przecież mam legalnie). Trudno jednak doszukiwać się czegoś "złego" ze strony MS. Po prostu prowadzą dość dobrze swój biznes (mimo, że produkt nie jest najlepszy). W informatyce nas to trochę razi - ale w innych branżach biznes tak samo działa, kilka firm się dogaduje, częściowo się uzależniają i "świadczą kompleksowe usługi dla klientów" (MS dogaduje się z deweloperami, daje im Windows+VS+MSSQL prawie za darmo, dogaduje się z producentami sprzętu i dodają Windows do laptopów np itd.).

Niestety reasumując jeśli ktoś myśli, że masowy tłum przekona się do Linuksa bo jest legalny, darmowy, nie ma wirusów i działa dobrze na każdym sprzęcie to chyba coś tu jest nie tak. Jedyną szansą jest chyba jednak przekonywanie ludzi, że dzięki Linuksowi mogą wykonywać swoją codzienną pracę lepiej, szybciej, wygodniej i przyjemniej (bo programy ładnie wyglądają, szybko działają i robią to co trzeba w PROSTY sposób). Niestety póki co chyba trochę za mało osób próbuje tego podejścia.

Anonimowy pisze...

Ciekawe pytanie, moim zdaniem ludzie sami wybierają system oczywiście na ich wybór wpływa wiele czynników. MS przyzwyczaił ludzi przez wiele lat do siebie od czasów Windows 3.11 później 95 i 98 w tym czasie linux był postrzegany przez laików jako wyzwanie dla maniaków. Ludzie lubią proste rozwiązania jak również lubią się przyzwyczajać. W szkole podstawowym systemem z jakim mają styczność uczniowie to w 90% Windows w pracy w urzędach podobnie. Windows jest wszechobecny. Pomijam już fakt że dużo osób nie odejdzie od Windy z powodu gier ale pomijając tą grupę istnieje spora grupa ludzi która mogłaby się zainteresować linuxem a nie robi tego bo nie ma z nim styczności i się go „boi”. Sam osobiście długo używałem Windowsa od 95 aż po Viste nadal korzystam z tego systemy żeby zagrać lub uruchomić jakiś program który nie ma tak dobrego odpowiednika na Ubuntu. Na początku bałem się przechodzić na linuxa ale teraz po kilku latach nie żałuje. Podejrzewam że wielu ludzi się boi ale nie ma ich kto poprowadzić i pokazać im coś innego niż windows. Gdyby w szkole dzieciom pozwalano pracować na jakiś przyjaznych dystrybucjach podejrzewam że wiele z nich w późniejszym życiu by korzystało z linuxa. Według mnie spisek to tak naprawdę tylko i wyłącznie prawo popytu i podaży i to tylko od klientów zależy co wybiorą.

PS. A że klient ulega wszelkiego rodzaju namową i spiskom to już inna bajka;-)

ffatman pisze...

"moim zdaniem ludzie sami wybierają system oczywiście na ich wybór wpływa wiele czynników"

1. Podstawowym czynnikiem jest to, ze nie wybieraja systemu.

2. Ludzie nie wiedza, ze jest cos takiego jak system operacyjny.

3. Ludzie nie widza, ze po wlaczeniu kompa, to co blyska na niebiesko, to sie system uruchamia.

4. Ludzie nawet nie kojarza nawet napisow MS, Win czy Vista z abstrakcyjnym OS.

5. Ludzie kupuja komputery a nie OS, nawet nie wiedza, ze za niego placa.

6. Nie maja swiadomosci, ze co do wyboru, maja wybor miedzy Fordem T, Fordem T lux, Fordem T lux sport a Fordem T lux sport pomalowanym na zielono.

7. I jest to niby, wg fanbojow Win, naturalny stan wykreowany niewidzialna reka rynku? A nie prze zmowe producencka. Gdyby Asus kazal uzywac juzerom linuksa to by go uzywali.

8. Zmiencie autoszopy na pty sprzedazy tylko i wyl. Forda - zobaczymy reakcje. A gdzie tam, sprobujcie narzucic ludziom jakie maja kupic do wozu opony i gdzie benzyne. Tu wkraczamy w swiat swiadomosci. Ludzie nie maja swiadomosci, ze OS to samochod zas komputer to opony.

Adrian pisze...

Rzeczywiście chyba główny problem tkwi w niewiedzy kupujących komputery. Sam miałem z tym kilka dośiwdczeń, np..gdy przy wyborze laptopa znajomi zapytali czemu ten model z Linuksem jest tańszy? Odpowiedź "bo Linux jest za darmo" wszystkich nieco zdziwiła, ale od razu nasuwało się putanie "to co w nim jest gorszego?".

Anonimowy pisze...

Ktoś napisał, że na większości sprzedanych laptopów z linuxem zaraz ktoś zainstaluje pirackiego windowsa. Tylko czemu tu się dziwić skoro ten laptop to pewnie acer a linux na nim nie ma środowiska graficznego - co pewnie jest zasługą umów z MS na tańsze windowsy.

czytelnik pisze...

Po pierwsze: Nasunęła mi się myśl, że my - użytkownicy linuksa, nie powinniśmy tak go bardzo promować ani cieszyć się z wzrostu popularności przyjaznych użytkownikowi dystrybucji. Przecież to prosta droga do powstania wirusów, robaków itd. które będą imały się linuksa ;)

Po drugie: Anonimowy - o co Ci chodzi z tym brakiem środowiska graficznego na acerach?

Arhan pisze...

Potwierdzam to. Kupiłem kilka miesięcy temu Acera i był do niego dołączony Linpus, ale uruchamiał się w trybie tekstowym. Nawet nie sprawdziłem, czy miał zainstalowane X'y, w każdym razie osoba nie znająca tematu włączy - zobaczy - utrwali sobie Linux=konsola - uzna, że musi mieć tam Windows=okienka i je zainstaluje. Ja na nim od razu zainstalowałem Ubuntu, które świetnie się spisuje do dziś (moja żona tego używa na codzień). To sprzedawca zainstalowałby, gdyby nie chodziło o dołożenie do tego ceny Windows. Producent by zainstalował lub tego wymagał, gdyby... właśnie, logicznie rzecz biorąc, producentowi powinno na tym zależeć. Sprzęt przecież tańszy, czyli bardziej atrakcyjny z takim samym zyskiem producenta, do tego efektowny wizualnie, niby same plusy... więc?

houp pisze...

"co pewnie jest zasługą umów z MS na tańsze windowsy"

Być może. Ale właśnie tak działa biznes. Tak jak pisałem ponieważ to jest MS to strasznie nas to razi. Wczoraj kupowałem kuchnię w IKEA i brałem raty. Do wyboru miałem jeden bank HSBC, bo IKEA i HSBC podpisały umowę o współpracy, dzięki temu formalności załatwiam w IKEA, i pewnie IKEA dopłaca coś do interesu tak że bank nie robi specjalnych kłopotów użytkownikom. A gdybym chciał mieć raty w Lukasie, GE albo gdziekolwiek indziej? Być może bym mógł. Być może wyszłoby to korzystniej. Ale pewnie kilka dni musiałbym jeździć i dowiadywać się od różnych ludzi jak to załatwić i co dalej. Także jeśli ktoś szuka spisku to niestety szybko okaże się, że znaczna większość świata świadomie lub nie, bierze w nim udział i to nie jest tylko sprawa MS i Windows vs. Linux.

Anonimowy pisze...

"na Linuksa nie ma wirusów" - ktoś jeszcze w to wierzy? Jest ich mniej więcej tyle ile dla Windows przy uwzględnieniu popularności obydwu systemów.

Aeon pisze...

"Potwierdzam to. Kupiłem kilka miesięcy temu Acera i był do niego dołączony Linpus, ale uruchamiał się w trybie tekstowym."
Gdyz tudziez poniewaz byl to Debian z instalatorem textowym , tez kupilem Acera Ex "bez systemu" z dolaczona dystrybucja Debian lenny ;]
Zona zazyczyla sobie na lapsie - Windowsa oraz Ubuntu.

Krzysiek(tm) pisze...

Naprawde większosc użytkowników komputerów nawet nie wie jaki ma zainstalowany system! Sam znam troche takich osób

Michał Szlosek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

W biznesie liczy się kasa. Microsoft daje zarabiać innym firmom i stąd ich przychylność. Jeśli jakikolwiek linux ma przyciągać rzesze użytkowników, to musi to robić przede wszystkim jakością, a nie tylko tym, że jest darmowy. Tak długo póki linux nie będzie platformą do grania - będzie skazany na niełaskę wśród desktopów.

Anonimowy pisze...

Czy ktoś zastanawiał się kiedyś jak wyglądałby świat bez M$ ?

pendejo pisze...

co do wirusów jestem pewien, że część z nich jest pisana przez ludzi opłacanych przez firmy antywirusowe i pewnie ta sama sytuacja miałaby miejsce w pingwinie. Popatrzmy sami piszemy wirusa robimy testy i wychodzi, że tylko nasz antywirus wykrywa najwięcej wirusów, to takie uproszczenie, ale gdyby windows wyszedł bez błędów i luk zabezpieczeń te firmy by splajtowały, więc wg. mnie same szukają dziur i piszą pod nie wirusy bo jest to lukratywne choć niebezpieczne

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety