Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

niedziela, 30 listopada 2008

Ubuntu Brainstorm

Autor: , 16:33, niedziela, 30 listopada 2008


Brainstorm to po angielsku burza mózgów (ewidentna kalka językowa). Jak wiemy, burza mózgów polega na tym, że jest zadany jakiś problem do rozwiązania, zagadnienie, a ludzie wykrzykują swoje pomysły. Nie są one od razu weryfikowane, ale zapisywane są na tablicy. Czasem pomysł może być głupi. Nie o to chodzi, żeby każdy był sensowny - pomysłodawca nie powinien być krytykowany. Celem jest zebranie jak największej ilości pomysłów i wybranie tego najlepszego (tych najlepszych).

Podobną ideę wcielił Canonical, sponsor Ubuntu (oraz takich projektów, jak upstart, Launchpad czy Bazaar), tworząc serwis Ubuntu Brainstorm. Na czym on polega? Ano, jednostka ludzka (zalogowana) może przesłać jakiś nowy pomysł dotyczący Ubuntu lub głosować "za" lub (a nawet?) "przeciw" jakiejś idei. Ciekawe, prawda? Canonical stawia na społeczność - to właśnie ona jest jednym z atutów najpopularniejszej dystrybucji Linuksa.

Można by pomyśleć: no dobrze - burza mózgów, ludzie piszą, co im ślina na klawiaturę przyniesie - czyli na stronie panuje wielki rozgardiasz. Tu należy się jednak doprecyzowanie (lub wyjaśnienie; "doprecyzowanie" brzmi nieco mądrzej): po pierwsze, tylko zalogowani mogą głosować i zgłaszać nowe pomysły - dzięki temu unika się spamu i innego spamu, a poza tym może to również podnosić jakość samych pomysłów - według mnie, jeżeli do zgłoszenia pomysłu należy się zalogować, to niewielu chce się zrobić to tylko dla napisania "hElO, gUyZ :-)". A tym bardziej, jeżeli przed zamieszczeniem 1. pomysłu należy się zarejestrować (musicie zobaczyć, jakie ładne Captche się pokazują - tekstowe). Ponadto jest lepsza moderacja i w ogóle, a jeśli chodzi o stronę użytkownika - hmm, jak się pisze ze swojego "konta" to jednak się jest identyfikowanym przez to konto; napastnika ewentualnego łatwo by było zidentyfikować i (np. społecznościowo) obalić. Jak mniemam, tak to działa. Ale w sumie tak też jest dzięki idei OpenSource (oraz Ubuntu - to też symbol idei), więc może i bez tamtych sztuczek by się nie chciało za zbytnio brudzić.
No, jeśli chodzi o ten brak rozgardiaszu i nieporządku ogólnego: jednostki są zachęcane - przy zamieszczaniu pomysłu(-ów), by skorzystały z wyszukiwarki w celu zbadania, czy już ktoś nie wyprzedził delikwenta. Mimo to można zaobserwować wiele duplikatów. Szczęśliwie, po kliknięciu na nagłówek ("tytuł") pomysłu, zostaniemy przeniesieni na osobną stronę dla danego zgłoszenia. Można na niej kliknąć w odpowiednie łącze ("link" to paskudny anglicyzm), oferujące możliwość zgłoszenia pomysłu jako duplikatu. Wtedy na takiej stronie, jak wydedukowałem, oraz innych stronach z taką samą (podobną) ideą, pojawi się adnotacja z odnośnikiem (odnośnikami) do pokrewnych pomysłów. Ułatwia to zadanie i czytelnikom, i administracji ubuntowej.

Teraz trochę bardziej ogólnikowo o stronie i o tym, jak należy się po niej poruszać. Po załadowaniu serwisu ukaże nam się ubuntowo szarawy interfejs z menu umieszczonym klasycznie po lewej stronie. Lista pomysłów na głównej stronie to te najpopularniejsze w danym dniu, posortowane w jakiś tajny sposób (chodzi chyba o to, by użytkownikom nie ukazywały się stale jedne i te same pomysły - było coś takiego kiedyś zgłoszone jako pomysł). Po lewej możemy sobie wybrać, jakie idee chcemy przeglądać. Można sobie dobrać wg popularności względem danego odcinka czasu, najnowsze, losowe, ..., te, nad którym właśnie ekipa pracuje (w chwili pisania tegoż brak wpisów dla Ubuntu - są tylko dla samej witryny Brainstorm); można też przeglądać sobie według kategorii.
Cała strona jest w języku angielskim. Wrzuciliby na Launchpada, to by się przetłumaczyło raz-dwa na wszystkie języki świata plus jeden, ale... nie miałoby to sensu. Bo? Bo pomysły można zgłaszać tylko i wyłącznie w języku angielskim. Nic dziwnego - samoczynne tłumacze są niedoskonałe, a obsługa takiej wielojęzycznej strony kosztowałaby sporo czasu i pieniędzy.
Dobra, jesteśmy na stronie głównej. Czytamy sobie nagłówek pomysłu, następnie treść, potem klikamy w pomysł i patrzymy na komentarze. Ale prawda jest taka, że nigdzie klikać nie trzeba - głosować można przez naciśnięcie przycisku i podniesienie ręki już na stronie głównej. Właściwie, nie trzeba czytać pomysłu. Ani nagłówka. Można by było sobie kliknąć tak, ot. Ale nie o to tu przecież chodzi. Czasem jednak nagłówek jest tak wymowny, że można zagłosować bez zagłębiania się w treść. Przykładem na to jest idea zatytyłowana (w powolnym tłumaczeniu): "Ubuntu powinno używać więcej RAM-u! Naprawdę!" (http://brainstorm.ubuntu.com/idea/59/). Stan na dzisiaj jest taki: pomysł ma bilans -371 i jest to jeden z najniżej ocenionych pomysłów. Gdy tymczasem autorowi chodziło o to, by Ubuntu lepiej korzystało z pamięci dostępnej w nowych komputerach - by RAM się nie marnował (w dwie strony to działa "żeby się nie marnował": żeby nie był niewykorzystany, jeśli by mógł być i jeśli by to było korzystne - np. większa szybkość; można też to tak rozumieć, żeby RAM się nie marnował - hm - żeby nie był niepotrzebnie "pożerany"). Cóż, niska nota wynika też pewno z bezpośrednim skojarzeniem z pewnym systemem operacyjnym, w którym wykorzystanie pamięci operacyjnej jest niewspółmierne do korzyści z tego płynących - czy po prostu sumarycznie za dużym.

Muszę przyznać, że podziwiam Canonical za pomysł uruchomienia Ubuntu Brainstorm. Dlaczego? Cóż, nie słyszałem, by ktoś zrobił coś takiego na tak dużą skalę (bądź co bądź, ale Ubuntu jest najpopularniejszym "Linuksem"...). Taki projekt pochłania nieco pieniędzy (dobrze, że jest sponsor... jednakże, w przyszłości może to zaowocować) i czasu. Opinie czasem są bezwartościowe (ale nie ma o co kruszyć kopii - w końcu to "burza mózgów", a poza tym są oceniane przez ludzi - podobnie jak na niejakim Wykopie czy stronie www.osnews.pl, dzięki czemu przechodzą wstępną "filtrację"). Administratorzy (czy jak ich tam zwał) zarządzają (administrują?, nadzorują) serwis, oznaczając rzeczy niewykonalne jako niewykonalne ("not an idea"), czasem odpiszą, wyjaśnią coś w komentarzu... Przynajmniej społeczność wie, że ma wpływ na rozwój projektu. Zakładając Brainstorm, ekipa zapewne uwierzyła w ludzi, że wykorzystają serwis zgodnie z oczekiwaniami (mniej lub lepiej/bardziej), a nie będą go wykorzystywali np. do zgłaszania błędów aplikacji. Farmazon? Myślę, że nie.
Co by się stało, gdyby doszli do wniosku, że serwis nie przynosi pożytku? Chyba ciężko by było go zamknąć, bo wiązałoby się to z nieprzychylnymi komentarzami, że próbowali się zbliżyć do ludzi, ale nie wyszło i muszą się z tego wycofać, że nie umieją współpracować itp. Spotkałem się z opnią, że Ubuntu czerpie z Debiana pełnymi garnkami, a nic nie daje w zamian. (Nie zgadzam się z tym.) Skoro tak, to dlaczego i na tym polu nie mieliby się znaleźć ironizatorzy? A żadne przedsiębiorstwo nie chce narażać na szwank swego imienia.
Ale ostatecznie w Canonical pracują mądrzy ludzie, którzy wiedzą, co robią. Chociaż... nie wszystko można przewidzieć. Np. kryzysu finansowego.

Czy jest jakiś sens istnienia Ubuntu Brainstorm? Oczywiście, że tak; jest to rzecz pożyteczna. Może niewiele pomysłów uda się zrealizować, ale chociaż trochę Brainstorm może oddać to, czego potrzebują ludzie. Parę lat temu trzeba było nie lada umiejętności, żeby skonfigurować X Window System. Dzisiaj wszystko robi się samo. Linux się rozwija; Brainstorm (i Canonical) może się do tego rozwoju przyczynić. I wiele innych, anonimowych podmiotów. I wy, użytkownicy. I wy, czytelnicy tego bloga.


Tagi:

Komentarze 5 comments
Anonimowy pisze...

http://brainstorm.ubuntu.com/

enlik pisze...

Dzięki, zapomniałem dopisać. :-)

Anonimowy pisze...

dzieki za info, pewnie kiedys tam zajrze:)

Anonimowy pisze...

Wszystko ładnie pięknie, ale jakoś nie zauważyłem, żeby Canonical korzystał z tych pomysłów. Powstało tyle fajnych projektów np. ekranów logowania do Ubuntu 8.10. Nikt tego nie wykorzystał - w zamian dostaliśmy sraczkowaty pulpit.

Anonimowy pisze...

'musicie zobaczyć, jakie ładne Captche się pokazują - tekstowe'

z ciekawosci, co w nich ladnego?

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety