Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Banshee i zewnętrzne urządzenie przenośne

Autor: , 23:00, poniedziałek, 26 stycznia 2009


Jako zagorzały fan wielu zespołów muzycznych często podczas pracy z komputerem słucham ulubionych utworów. Oczywiście im większa kolekcja, tym ciężej odnaleźć interesujące nas brzmienia, dlatego też ważnym elementem słuchania muzyki z komputerem jest dobór odpowiedniego programu. Tym razem przedstawię moje doświadczenia z aplikacją Banshee.

Banshee jest programem stworzonym głównie pod GNOME. Dostępne są jego paczki dla najpopularniejszych dystrybucji Linuksa, a także Mac OS X. Po instalacji w Ubuntu program zrobił na mnie bardzo dobre "pierwsze wrażenie". Import mojej muzyki nastąpił praktycznie bezproblemowo, jednak wcześniej napotkałem na pewną przeszkodę. Otóż zwykle gdy chcę dodać katalog z muzyką do programu, po prostu przeciągam jego zawartość na okno aplikacji. Próbowałem kilka razy i ku mojemu zaskoczeniu takiej opcji w Banshee nie ma, zostało to na szczęście nadrobione wygodnym kreatorem dodawania nowych plików.

Gdy już moja muzyka importowała się do programu, świetnie wyglądające paski postępowania informowały mnie o każdej wykonywanej czynności. Całkowicie automatycznie i (niestety) bez żadnego zapytania rozpoczęło się też pobieranie z internetu okładek. Sam nie wiem, czy ta pełna automatyka dobrze służy programowi. Tym razem akurat nie miałem zajętego łącza, jednak gdybym w trakcie coś pobierał, ściąganie okładek mogłoby być nieco kłopotliwe. Import trwał też minimalnie dłużej niż w konkurencyjnych aplikacjach, jednak jak się domyślam w tym przypadku dane o utworach przechodziły znacznie dogłębniejszą analizę i były katalogowane.

Tym, czego nie można odmówić Banshee, to świetne wsparcie dla Last.fm i kanałów sieciowych. Właściwie w żadnej innej aplikacji nie spotkałem się z tak daleko posuniętą obsługa Last.fm. Już po instalacji programu prosi on o autoryzację swoich danych w serwisie poprzez podanie loginu i hasła, następnie przedstawiane są nam nasze statystyki z ulubionymi utworami i wykonawcami włącznie.

Po kliknięciu w utwór mamy możliwość wyszukania podobnych na Last.fm bądź uruchomienie jego stacji. Myślę, że świetnym pomysłem byłoby stworzenie możliwości odtwarzania listy piosenek z dysku na podstawie naszych ulubionych utworów z Last.fm. Niestety w żadnej aplikacji nie doszukałem się jeszcze takiej funkcjonalności.

Tym, co zachęciło mnie do przetestowania programu, było jednak wsparcie dla urządzeń przenośnych, których zawartość była pięknie reprezentowana przez wykres, tak jak ma to miejsce w popularnym iTunes. Oczywiście jak to w większości przypadków bywa, teoria w zderzeniu z praktyką była znacznie inna, jednak po chwili poszukiwań udało mi się sprawić, by Banshee obsługiwał mój odtwarzacz MP3.

Początkowo miałem nadzieję, że Banshee sam wykryje mojego "playera" bez dodatkowych zabiegów, jednak po podłączeniu urządzenia nic się właściwie w programie nie działo. Jak się okazało, aby Banshee obsługiwał dane urządzenie, trzeba w jego folderze głównym umieścić plik nazwany .is_audio_player o zawartości:
audio_folder=mobile/music/
folder_depth=2
output_formats=audio/mpeg,audio/mp3,audio/x-aac
Wartość audio_folder to wskazanie, gdzie na urządzeniu znajdują się pliku muzyczne, folder_depth to głębokość (w folderach), na jakiej znajdują się utwory, natomiast ostatni parametr to formaty plików, jakie ma poszukiwać program. Po krótkich testach dowolna zmiana pierwszego i drugiego parametru dawała identyczny rezultat, więc myślę, że nie ma się co nad tym rozwodzić.

Podsumowując, Banshee to ciekawa i bardzo dobrze dopracowana aplikacja dla użytkowników systemów alternatywnych. W odróżnieniu od narzędzi, z których często korzystam, takich jak Audacious czy Rhythmbox, Banshee wydaje mi się niepotrzebnie przeładowany udogodnieniami. Zapewne wielu osobom funkcje takie jak sugerowanie podobnych piosenek czy wykonawców przypadną do gustu, jednak mnie są one zupełnie zbędne i jedynie utrudniają korzystanie z programu.

Tagi: ,

Komentarze 7 comments
pankamyk pisze...

faktycznie nie ma lepszego odtwarzacza dla GNOME niż Banshee. Jeśli chodzi o last.fm to jego używanie w tych wszystkich linuksowych odtwarzaczach sprowadza się w praktyce do wysyłania tylko statystyk do serwera last.fm. Ile osób słucha muzyki używając łącza i funkcji w otwarzaczach? Wrzucasz swoje mp3 z dysku a nie czekasz na buforowanie i utworów przez serwis.

Anonimowy pisze...

W menu widok jest opcja aby wyłaczyć pokazywanie rekomendacji.

s7an10 pisze...

Witam,

Bardzo zaskoczyl mnie ten artykul, gdyz wiekszosc opisywanych na Panstwa stronie jest kompetentna i rzetelna, czego nie mozna powiedziec o tym artykule. Autora cieszy automatyzacja banshee (wczytywanie plikow, swietne powiazanie z lastfm) natomiast fakt automatycznego pobierania okladek jest wielkim zlem, ktorego nalezy unikac, gdyz przy przepustowosci powyzej 1Mb akcja ta moze zapchac tak lacze, ze nawet pidgin nie bedzie dzialal;) Zarzut ten moze i bym zrosumial kilka lat wczesniej, kiedy przepsutowasc lacza byla na pozomie 128kbps ale nie teraz. Moze teraz autora zaskocze, ale w opcjach istnieje mozliwosc wylaczenie automatycznego sciagania okladek, gdyz jest to jeden z licznej gamy pluginow dostepnych do tego odtwarzacza. Wspaniala rzecza w banshee jest nastepna zanegowana prze autora funkacja, a mianowicie rekomendacje muzyczne. Dzieki niej poznalem wiele fantastycznych zespolow. Natomiast rzecza, ktora przyciagnela autora artykulu do banshee jest najmniej dopracowana funkcja, czyli wymiana danych z uzadzeniami typu odtwarzacze mp3/mp4. Osobiscie bardzo polecam program, gdyz jest on jednym z bardziej cenionych programow do odtwarzania muzki pod linuxem. Wyprobujcie sami. Pozdrawiam!!!!

Adrian pisze...

@s7an10 Chyba się nie do końca zrozumieliśmy. Rekomendacje utworów nie są niczym złym, jednak napisałem, że w moim przypadku tylko przeszkadzają (wiem, że pewnie można to wyłączyć. Natomiast co do pobierania plików to na przykład na laptopie nie każdy pracuje w domu gdzie ma szybkie łącze lecz często korzystając z usług (drogich w Polsce) operatorów mobilnych gdzie płaci się słono za każdy bajt. Oczywiście nie są to jakieś dramatyczne wpadki, lecz unikalne cechy tego programu, które czynią go oryginalnym dla tego też zachęcam wszystkich do osobistego przetestowania Banshee.

Lukasz pisze...

Bardzo przyjemny artykul... Wlasnie szukam czegos co porzadnie wspiera last.fm, wiec jestem bardzo ciekaw.

solidsnake pisze...

Dodam tylko że w pliku .is_audio_player ważnym parametrem jest output_formats=audio/mpeg,audio/mp3,audio/x-aac. Mój Creative nie obsługuje formatu flac a część mojej biblioteki była zapisana właśnie w tym formacie. Dzięki output_format Banshee konwertuje zgrywane pliki do formatu mp3 w locie. wspaniałe rozwiązanie.

Anonimowy pisze...

Jedno zdanie jest dwuznaczne:
"Jak się okazało, aby Banshee obsługiwał dane urządzenie, trzeba w jego folderze głównym umieścić plik nazwany .is_audio_player o zawartości:"
-Nie wiadomo, czy chodzi o "folder główny" banshee, czy urządzenia.
Tak gwoli ścisłości to w folderze urządzenia :)

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety