Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

środa, 11 marca 2009

Spicebird - Poczta Google, Komunikator, Kalendarz i Czytnik RSS w jednym

Autor: , 09:00, środa, 11 marca 2009


Niemal każdy użytkownik komputera słyszał kiedyś o Google. Swoją popularność firma ta wykorzystuje w promowaniu swoich usług takich jak poczta, czytnik RSS czy własny kalendarz. Coraz więcej osób ulega marketingowi i kuszona niezawodnością i mobilnością, postanawia skorzystać z wyrobów Google'a. Przedstawię dziś program Spicebird, który został stworzony, by ułatwić korzystanie z wielu usług bez użycia przeglądarki w wygodnym interfejsie.

Jakiś czas temu Google udostępniło narzędzie Gears, które pozwala na działanie aplikacji internetowych tej firmy offline. Należy jednak zauważyć, że nie jest to osobna aplikacja, lecz jedynie rozszerzenie dla przeglądarek, jeśli zatem uruchamiamy dany program offline, do pamięci systemu wczytuje się także silnik przeglądarki.

Choć Gears jest powszechnie używane ze względu na prostotę instalacji i to, że aplikacje offline mają taki sam interfejs jak te dostępne przez połączenie internetowe, postanowiłem poszukać programu, który pozwala na zarządzanie usługami kont Google przy użyciu własnego silnika.

Jedyne sensowne narzędzie, jakie napotkałem na drodze swoich poszukiwań, to właśnie Spicebird. Zbiór jego funkcji jest dość pokaźny i myślę, że warto poświęcić mu chociaż chwilę uwagi.

Instalacja

Niestety programu nie znajdziemy w globalnych repozytoriach, więc trzeba go będzie zainstalować ręcznie. Słowo "instalacja" w tym przypadku jednak również nie najlepiej pasuje do czynności, którą wykonamy. Cała operacja sprowadza się bowiem do pobrania archiwum z programem i uruchomienia skryptu wywołującego.

Strona pobierania programu znajduje się tutaj, a jedyne archiwum w języku polskim znajdziecie pod tym adresem. Niestety obecnie dostępna jest paczka wyłącznie dla systemów 32-bitowych. Jeśli ktoś bardzo chce skorzystać z programu w komputerze o architekturze 64-bitowej, może pobrać plik w języku angielskim, a później ewentualnie spolszczenie.

Jeśli mamy na dysku odpowiednie archiwum, rozpakowujemy je, klikając na nie prawym przyciskiem myszy i z menu kontekstowego wybierając "Rozpakuj tutaj". Następnie przechodzimy do nowo utworzonego katalogu i uruchamiamy plik "spicebird", klikając na niego zwyczajnie dwukrotnie lewym przyciskiem myszy. W oknie, które nam się wyświetli, klikamy po prostu "Uruchom" (jak na obrazku).

Konfiguracja

Kiedy program się już uruchomi, czas przejść do wstępnej konfiguracji i poznania podstawowych możliwości, jakie oferuje Spicebird. Nie da się ukryć, że jest to prawdziwy kombajn do obsługi najważniejszych usług internetowych, takich jak: poczta, komunikator, czytnik RSS, prowadzenie bloga czy nawet kalendarz z możliwością planowania aktywności w ciągu dnia.

Byłoby wyśmienicie, gdyby te wszystkie usługi integrowały się z kontem Google. Pozwoliłoby to na podanie jednego hasła i synchronizację wielu danych między serwisami internetowymi a komputerem lokalnym. Od pierwszego uruchomienia widać zresztą, że taki właśnie był zamysł twórców Spicebirda, jednak ze względu na to, iż jest to faktycznie wersja beta (aktualnie 0.7), to nie wszystko jest jeszcze tak różowo.

Po pierwszym uruchomieniu wita nas kreator kont. Polecam wybranie ostatniego wariantu "Google account", dzięki czemu za jednym zamachem zalogujemy się do wszystkich dostępnych w programie usług Google. Cała konfiguracja jest o dziwo bardzo prosta, gdyż sprowadza się jedynie do podania adresu e-mail. Reszta szczegółowych danych jest uzupełniana automatycznie. Aż się prosi, aby tak intuicyjny kreator zagościł w programach takich jak Thunderbird czy Evolution.

Po tej krótkiej konfiguracji wystarczy podać hasło, by program automatycznie pobrał nasze wiadomości ze skrzynki pocztowej. Niestety poczta i kalendarz to jedyne usługi, jakie synchronizowały mi się z moim kontem. Dodatkowo w Kalendarzu Google możliwy jest jedynie odczyt. Zmiany dokonane na lokalnym komputerze nie są na chwilę obecną wysyłane go serwisu.

Na "stronie głównej" programu, czyli na karcie "Start", podobnie jak w usłudze iGoogle, mamy możliwość ustawienia dowolnych widgetów. Co ciekawe Spicebird jest kompatybilny ze wszystkimi apletami dostępnymi w iGoogle, posiada również kilka swoich dodatków, takich jak czytnik RSS, wyszukiwarkę w Google Maps czy też zegar kilku stref czasowych.

Tym, na czym najbardziej zawiodłem się podczas korzystania z aplikacji, jest brak wsparcia dla synchronizacji Czytnika Google (ang. Google Readera). Jest to usługa, z której korzystam codziennie jako jednego ze źródeł
najświeższych informacji. Jeśli jakiś program ma mnie skusić do porzucenia przeglądarki, musi zdecydowanie oferować wsparcie dla czytnika RSS od Google'a. Tutaj jednak każdy kanał jesteśmy zmuszeni dodawać osobno, a korzystając z dwóch aplikacji do obsługi RSS nie unikniemy wertowania kilka razy tych samych informacji, co do przyjemnych nie należy, a o wygodę tutaj chyba chodzi.

Kolejną ciekawą funkcją programu jest proste wsparcie dla pisania na blogach. O dziwo w programie tak dostosowanym do usług firmy z Mountain View zabrakło obsługi Bloggera. Na szczęście nie zapomniano o jednym z najpopularniejszych skryptów, czyli Wordpressie, wprowadzono także obsługę Drupala czy nawet Windows Live Spaces.
Po wybraniu platformy, wpisaniu adresu bloga i podaniu hasła wybieramy z listy dostępnych stron bloga
, na którym chcemy coś umieścić.

Podsumowanie


Spicebird, mimo wczesnej wersji, prezentuje się bardzo dobrze. Obecnie wspiera już synchronizację poczty przez IMAP i POP, jak również częściowe wsparcie dla Kalendarza Google. Liczę, że w przyszłości doczekamy się także poprawnej współpracy z Czytnikiem Google, jak również z innymi ciekawymi usługami oferowanymi przez tę firmę.
Komentarze 2 comments
Bartosz pisze...

Soft zapowiada sie interesujaco, wczoraj czytalem o nim bodaj w Linux+ i mialem zamiar potestowac a dzis od rana wchodze i calkiem fajny tekst o tymze na ubucentrum. Plus!

Przechodzac do sedna jednak. Soft niestety nie uruchamia sie u mnie, pojawia sie splash po chwili znika i na tym koniec. Po odpaleniu z poziomu terminala pojawia sie:

Warning: Uwaga: Przypuszczalnie u|ycie strefy czasowej
Europe/Warsaw (UTC+0100/+0200).
Ta strefa czasowa ZoneInfo wydaje si w tym roku pokrywa si ze stref czasow systemu operacyjnego.
Ta strefa czasowa ZoneInfo zostaBa wybrana na podstawie identyfikatora strefy czasowej
systemu operacyjnego
"/etc/timezone: Europe/Warsaw".

(spicebird-bin:10228): tp-glib-WARNING **: Failed to connect to starter bus: Failed to connect to socket /tmp/dbus-YGbojHsxg7: Connection refused


Jakies koncepcje ? :>

ffatman pisze...

*.deb z getdeb lub repo ubuntu.org.ua.

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety