Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

poniedziałek, 6 lipca 2009

Czym jest Cloud Computing i dokąd zmierza

Autor: , 09:00, poniedziałek, 6 lipca 2009


Ostatnio na naszym kanale IRC rozmawialiśmy do późna o tym jak powinna wyglądać przyszłość technologii Cloud Computing, z którą wielkie nadzieje wiążą firmy linuksowe. Doszliśmy do ciekawych wniosków, zatem zrobię małe podsumowanie.

Czym jest Cloud Computing?

Samo tłumaczenie nazwy "przetwarzanie w chmurze" nie jest dla przeciętnego użytkownika zbyt jasne, zatem winien jestem tutaj wytłumaczenie. Niestety również ono jest dość płynne, gdyż póki co, całość jeszcze bardzo intensywnie się rozwija i nie nabrało finalnych kształtów.

Wikipedia nazywa Cloud Computing modelem sprzedaży oprogramowania, co według mnie nie jest do końca prawdą, gdyż dodatkowo cała struktura i technologia użyta właśnie do tego modelu również powinna się wliczać w CC.

Najłatwiej wyjaśnić działanie Cloud Computing na przykładach. Docelowo ma ono służyć głównie możliwości zdalnego przeliczania danych używanych przez nasz lokalny komputer. Wyobraźmy sobie zatem sytuacje w której musimy skonwertować film do formatu urządzenia przenośnego. Nie będzie się tym zajmował już dłużej nasz komputer, lecz odpowiedni plik zostanie przesłany do serwera, który odeśle nam już gotowe multimedia.

Innym dość popularnym przykładem zastosowania modelu chmury jest możliwość uruchamiania aplikacji dostępnych na zdalnej maszynie bezpośrednio w naszym systemie. Myślę, że można to przyrównać do popularnych ostatnio gier uruchamianych w przeglądarkach internetowych.

Dobro czy zło?

Czy przeliczanie w chmurach jest dobre patrząc z perspektywy wolnego oprogramowania ciężko jest w tej chwili powiedzieć. Sam fakt możliwości jedynie pobierania zdalnych aplikacji, bez ingerencji w ich kod nie jest jednak zadowalający. Aby w pełni oddać idee wolnego oprogramowania konieczne jest udostępnienie źródeł tak oferowanych aplikacji.

Kontrowersje budzi również konieczność dzielenia się wszystkimi danymi, które nie będą już przechowywane na naszych lokalnych dyskach lecz w zdalnych centrach danych. Zwolennicy teorii spiskowych oczywiście będą mieli wyśmienity argument przeciwko tej technologii zwracając się w kierunku haseł "wszechobecnej kontroli".

Ekonomia i prostota

Zdecydowaną zaletą jaka przemawia za Cloud Computing jest duża oszczędność, przynajmniej już po zaimplementowaniu tej technologii. Dzięki temu w przyszłości urządzenia nie będą już musiały posiadać zbyt dużej mocy obliczeniowej, gdyż całość bardziej wymagających operacji będzie wykonywana w zdalnie do tego przystosowanych maszynach. Również pogoń za coraz większą pojemnością dysków twardych może odejść w zapomnienie.

Dzięki możliwości zdalnego renderowania obrazu, wystarczy proste przenośne urządzenie, by grać w bardzo zaawansowane graficznie gry 3D. Co najważniejsze, niezależnie od posiadanego systemu (jeśli takie coś będzie oczywiście funkcjonowało).

Tak czy nie?

Myślę, że na chwilę obecną technologia Cloud Computing jest bardzo obiecująca, co zdaje się potwierdzać duże zainteresowanie ze strony dużych korporacji w tym również Sun Microsystems, Novell i Canonical. Jak to będzie finalnie wyglądało przekonamy się w kolejnych latach, jednak cały czas proces ten musi być kontrolowany przez użytkowników.

fot: kevindooley, za: Flickr.com

Tagi:

Komentarze 11 comments
pluciennik pisze...

idea interesująca, ale prywatnych danych bym temu czemus nie powierzyl. pograc na tym mozna, mozna tez wykorzystac jako centralny serwer domowy, gdzie reszta komputerow to slabe terminale, to tyle jak dla mnie.

Anonimowy pisze...

Jeszcze bardziej będą nam na desktopy zaglądać ;)

Anonimowy pisze...

Jak dla mnie to zapowiada się ciekawie.

Anonimowy pisze...

Czyli SETI@Home to odwrotność Cloud Computing ?

Anonimowy pisze...

Niech mi ktoś powie, czy coś takiego jak hosting w chmurze funkcjonuje już na naszym rynku krajowym? Jak dotąd się z czymś takim nie spotkałem...

Anonimowy pisze...

Cloud computing jest ok, jeśli chodzi o użytkowanie tej technologii w dużych firmach (programy i usługi scentralizowane na kilku serwerach firmowych).
Daje to spore możliwości obliczeniowe oraz ograniczenie kosztów oprogramowania.
Co do prywatnego użytku, za niektóre usługi będzie trzeba płacić.
Nie trzeba wysnuwać terorii spiskowych, aby zrozumieć to, że nasze dane będą zależały od uczciwości administratorów (firm) oraz tu i ówdzie od służb specjalnych, które mogą zarządać wglądu (inwigilacja pod pretekstem walki np. z terroryzmem!!!).
Co do wolnego oprogramowania, myślę że mija to się z celem. Natomiast widzą w tym źródło dochodów firmy sponsorujące lub współtworzące różne dystrybucje.

Anonimowy pisze...

a eyeOS też należy do Cloud Computing ?

nme pisze...

a ja widzę cloud computing dwojako:
1) gdzie przykładem może być Google - możliwość uruchomienia aplikacji na dużej ilości maszyn o przeciętnej mocy obliczeniowej (Google swojego czasu było w czołówce firm produkujących pecety, z tą różnicą, że robili to na własne potrzeby, na bazie specjalnie zaprojektowanej dla nich płyty VIA) - taka technologia klastrowa w której przy obsłudze zapytań pracuje kilkaset (w googlach jedno zapytanie realizowane jest przez około 1000 maszyn) maszyn/serwerów.
2) tutaj za przykład koncepcja Microsoftu - oprogramowanie na stacji konfiguruje się do pracy w konkretnej chmurze z zaburzoną strukturą klient-serwer. Każda stacja dostarcza dokumenty, nad którą pracować może więcej niż jeden klient.
Z tego co czytam technologię tę różne firmy postrzegają zawsze odrobinę inaczej, ale cóż. Miejmy nadzieję że na Linuxa pojawi się forma "platformy" która umożliwia takie klastrowanie mocy obliczeniowej+pamięci aplikacji. Gógle zrobiło to w pythonie albo javie.. od tego czasu rozwinęło się dużo bardzo wygodnych języków które byłyby w stanie również to umożliwić.
Wybiegiem Googli w kierunku włączania do takich klastrów stacji użytkowników jest NaCl chociaż nie widziałem na ten temat oficjalnych wzmianek.
Pozdr!

Anonimowy pisze...

Te technologie pomału zaczynają wchodzić na rynek, furorę zrobił OnLive na tegorocznym E3.

Moim zdaniem nie ma co się podniecać czy się rozpowszechni czy nie, zwróćcie uwagę na to, że autor wpisu dał jako przykład konwersje filmu, wyobraźcie sobie teraz upload kilku lub kilkudziesięciu giga na jakiś serwer, ile wam to zajmie? Kilka dni, tydzień, może więcej, a może jesteś szczęśliwym posiadaczem łącza któremu zejdzie jeden dzień, ale ilu jest takich?

Wątpię w to, że w Polsce chociaż 20% ludzi ma łącze wystarczające do tego żeby pograć w przyszłości we wspomniany wyżej OnLine, a nawet jak mają to jakiś mały lag w kluczowym momencie gry i tak się pewnie trafi i co wtedy? To samo z przesyłaniem plików na serwer, przecież nie zawsze dochodzą nieuszkodzone, jak małe to da się przeżyć ale większe to można już się zdenerwować.

Moim zdaniem zanim ta technologia zrobi się powszechna minie jeszcze dużo czasu, przynajmniej tyle ile zajmie zwiększanie średniej przepustowości łącza u przeciętnego posiadacza Neostrady do poziomu jaki jest w Japonii :)

FuzzY pisze...

Decydując się na chmurę nie będziesz musiał wysyłać tam żadnego filmu. Po prostu on "od razu" się może tam znaleźć (chyba, że samodzielnie zgrany z np. DVD). Do czego zmierzam? Np. pobierając "Big Buck Bunny" nie będziesz go ściągał na swój lokalny dysk, tylko bezpośrednio do chmury. Odtwarzał również go nie będziesz z lokalnego dysku.
Wówczas sytuacja podana jako przykład jest nawet akceptowalna :). Mamy film "w chmurze", konwertujemy go na jakiś "mobilny" (czyt. mniejszy objętościowo i przystosowany do naszego przenośnego odtwarzacza) format i pobieramy. Kolejną zaletą jest błyskawiczna wymiana danych. Jeśli zechcę Ci przesłać 10 GB danych, które przechowuję w sieci zapewne będę to mógł zrobić baaaardzo szybko :).
Wiem, że prędkość łącza skutecznie ogranicza wiele zastosowań, ale potrafię sobie wyobrazić całą masę zastosowań takiego cuda :]

Anonimowy pisze...

Po co miałbym konwertować film z chmury na urządzenie mobilne, gdy wszystko czego mi trzeba to przesłać obraz z serwera na to urządzenie ?

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety