Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

wtorek, 25 sierpnia 2009

Linux Mint 7 - co warto wdrożyć do Ubuntu

Autor: , 09:00, wtorek, 25 sierpnia 2009


Mint to dystrybucja bardzo blisko spokrewniona z Ubuntu, gdyż w znacznej większości opiera się właśnie na nim. Co jakiś czas dochodzą mnie słuchy od użytkowników, jaki to Linux Mint nie jest świetny w porównaniu do standardowego Ubuntu. Ostatnio w przypływie nieco większej ilości wolnego czasu zabrałem się za gruntowny przegląd tego Linuksa i znalazłem kilka ciekawych rozwiązań wartych wdrożenia w innych systemach.

Różne filozofie

Na początek warto wspomnieć, że Mint zupełnie inaczej podchodzi do wielu restrykcji jakie narzuciło u siebie Canonical. Po instalacji mamy tutaj od razu dostęp do popularnych sterowników (w Ubuntu dopiero po zainstalowaniu ubuntu-restricted-extras), co dla początkujących mimo wszystko jest dość ważne, gdyż nie każdy kto być może jeszcze nigdy niczego w Linuksie nie instalował ma ochotę wgrywać pakiety, które do tej pory "były od zawsze".

Zanim jednak skrytykujemy Canonical należy pamiętać jak daleko idące plany posiada to przedsiębiorstwo. Stawiając w 100% na wolne oprogramowanie może sobie zaoszczędzić wielu kłopotów.

Mint jednak już z założenia oparcia o Ubuntu nie zamierza się chyba wznosić zbytnio ponad nie i można go uznawać za jeden z nieoficjalnych remiksów - bardzo dopracowany i z własnymi unikalnymi narzędziami.

Ciekawe menu startowe

Tym co rzuca się w oczy jako pierwsze po załadowaniu wersji z GNOME jest ciekawie rozwiązane menu startowe dedykowane specjalnie dla Minta. mintMenu - bo tak nazwany został ten element - ma być niejako ukłonem w stronę użytkowników Windowsa, którzy przyzwyczajeni są do tego, że wszystko można wyklikać uruchamiając menu start z lewego dolnego rogu pulpitu.

Całość z samego zamysłu jest dobra, jednak wykonanie nieco mniej mi się podoba. Co prawda działa szybko i nie ma większych problemów z odnalezieniem danego pakietu, jednak estetyka powoduje, że wszystko zlewa się w jednym dużym kawałku zasłaniającym sporą część pulpitu.

Ze względu na to, że w Mincie mamy do dyspozycji domyślnie jedynie dolny panel GNOME, wszystkie aplety musiały się znaleźć właśnie na nim, włącznie z menu 'Miejsca', które jest nieco głębiej ukryte niż w Ubuntu.

Wygodna nakładka na menedżer pakietów

Kolejnym plusem na którego obecność koniecznie należy zwrócić uwagę jest mintInstall, czyli bardzo wygodna nakładka na menedżer pakietów podobna do tego, które w Ubuntu jest reprezentowane jako 'Dodaj/Usuń..'.

Podstawową różnicą jaką można zaobserować jest obecność również sterowników czy narzędzi administracyjnych bez trybu graficznego obsługiwanych z konsoli. Do opisu każdego pakietu dołączony jest także screen, co ułatwia ocenę przed wgraniem.

Przyjemnie wyglądają także opinie innych użytkowników, którzy pozostawili swojego rodzaju komentarz. Co ciekawe, zdecydowana większość to głosy bardzo pozytywne.

Za Wikipedią podaje także inne, mniej widowiskowe narzędzia z Minta:

  • mintDesktop – program do ukrywania ikon pulpitu typu Komputer, Kosz.
  • mintWifi – zawiera zestaw sterowników, narzędzie diagnostyczne oraz poradnik, mające znacząco ułatwić instalację kart WiFi bez konieczności uprzedniego łączenia z internetem.
  • mintBackup – tworzy kopie zapasowe
  • mintUpdate – menedżer aktualizacji
  • mintNanny – program do blokowania domen
Mintem bawiłem się około godziny wgrywając różnego rodzaju pakiety i programy - działały niemal identycznie co na Ubuntu. Bardzo fajnym pomysłem jest też dodanie krowy (moo), która wita nas humorystycznym tekstem po każdym uruchomieniu konsoli:

O tym jak ustawić u siebie podobną wiadomość powitalną po starcie konsoli pisałem tutaj.

Od początku byłem także ciekawy co do tego czy Linux Mint rzeczywiście jest tak świetnie dopracowany wizualnie jak zapowiadali jego twórcy. W tej materii nieco się zawiodłem, bo chociaż nigdzie nie dostrzegłem zbyt dużych błędów to niemal każda dystrybucja po pięciu minutach zabawy może tak wyglądać - szczególnej rewelacji nie zaobserwowałem.

Podsumowanie

Czy Linux Mint jest przyszłościowym spojrzeniem na Ubuntu? Nie zaryzykowałbym takiego stwierdzenia, jednak z pewnością jest idealny dla osób, które nie lubią po instalacji systemu doinstalowywać wszystkich kodeków multimedialnych a najważniejsze rzeczy chcą mieć od razu w systemie. Również wygoda jest na wysokim poziomie, jednak będę obstawał przy tym, iż dwa panele są o wiele czytelniejsze.

Jak pisałem na początku, Mint opiera się o Ubuntu i częściowo bezpośrednio Debiana, zatem użytkownik Ubuntu nie musi porzucać swoich ulubionych aplikacji - zapewne będą bez problemu działały także na Mincie. Zwykle kolejne wydania Minta pojawiają się około miesiąc po Ubuntu.
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety