Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Szef Microsoftu strzela sobie w stopę: "Linux nie jest darmowy"

Autor: , 12:06, poniedziałek, 3 sierpnia 2009


Steve Ballmer już od dłuższego czasu zastępuje na stanowisku szefa Microsoftu Billa Gatesa. Podobnie jak Linus Torvalds, również Ballmer jest zdecydowanie osobą nieprzeciętną o czym może się przekonać każdy po obejrzeniu niektórych z jego wystąpień.

Na ogół o Linuksie i konkurencji zwyczajnie się nie wspomina, by nie odwracać uwagi od motywu przewodniego. Ostatnio jednak Steve naprawdę się zapomniał i na spotkaniu podsumowującym umowę z Yahoo nie mógł się powstrzymać od mówienia o konkurencji.

Nieszczęsną wypowiedź rozpoczął fragment o Apple w którym CEO Microsoftu podsumował politykę Apple słowami: "Apple to świetna firma, robi dobrą robotę, jednak jej model biznesowy to: wysoki margines, wysoka jakość, wysokie ceny. Mówimy, że chcemy większego udziału w rynku, jednak to wiąże się także z niższymi cenami.".

Tutaj Ballmer jednak zdecydowanie się przeliczył. Pomijając już fakt, że komputery PC z Windowsem sprzedają się coraz gorzej w odróżnieniu od tych serwowanych przez Apple, to przemilczał także fenomen iPhone, który w ostatnim roku podwoił udziały na rynku telefonów komórkowych co było dużym ciosem dla Windows Mobile.

Najciekawsza z część wypowiedzi dotyczyła jednak Linuksa, którego Ballmer nazwał ..płatnym: "Więc, jeśli chodzi o Linuksa, oni mówią "jesteśmy darmowi" [oryg. "we have no price"], co oczywiście jak wiemy z IP i innych powodów nie jest prawdą. Ale oni mówią "jesteśmy darmowi"."

Jak również dodaje: "Problemy z tymi tak zwanymi darmowymi alternatywami jest taki, że wymagają bardzo dużo pracy aby współpracowały odpowiednio ze sprzętem tak jak się tego od nich oczekuje".

Niestety wbrew temu co tak charyzmatycznie głosi Steve, Linux jest darmowy (chyba nikt nie płacił za pobieranie Ubuntu?), co chyba dla szefostwa firmy z Redmond nie jest proste do zaakceptowania. Również jeśli chodzi o klientów biznesowych, coraz więcej z nich porzuca Microsoft. Ostatnio przedsiębiorstwo IDC zapowiedziało nawet migrację na Ubuntu i Red Hat Enterprise ze względu na niskie koszty wdrożenia i eksploatacji.

Poważany serwis CNET podsumowuje te wypowiedzi jako zrujnowanie swojego pozytywnego wizerunku w stosunku do świata Open Source jaki Microsoft budował przez długi czas. Ja nie byłbym aż tak drastyczny, jednak rzeczywiście opowiadanie takich bajek zdecydowanie nie wpłynie pozytywnie na stosunki na linii Linux - Microsoft.

fot: Luc Van Braekel, za: Flickr.com

Tagi:

Komentarze 26 comments
Anonimowy pisze...

Heh chyba kolego źle zrozumiałeś :)

Tu nie chodzi o darmowy w sensie odbiorca końcowy za niego płaci, lecz ilość wydawanych pieniędzy na jego budowę.

Wiesz ile kosztuje roczne utrzymanie deweloperów ubuntu, lub projekty Sun'a..

To własnie miał na myśli Steve.

Pozdrawiam.

Adrian Nowak pisze...

Dobrze zrozumiałem, jednak jak zaznaczyłem, dalej IDC podczas swojej niedawnej migracji podkreśliło, że koszty budowy systemu w oparciu o Linuksa są znacznie niższe. W linku są szczegóły.

panjandrum pisze...

To logiczne, że nic w dzisiejszych czasach, głównie na taką, ogólnoświatową skalę jak Linux, nie może być w pełni darmowe w kosztach produkcji i utrzymania. Nie wiem w ogóle po co Ballmer przytacza taki tekst. W ruchu FLOSS chodzi o to że końcowy konsument nie musi płacić za użytkowanie. Co do drugiej wypowiedzi, jest już zupełnie bez sensu. Nakład pracy programistów jest przecież taki sam czy to w Windowsie, czy Linuksie, aby wdrążyć prawidłową obsługę jakiegoś sprzętu. Pomijam tu aspekty techniczne. A darmowe odpowiedniki nie raz dużo lepiej współpracują ze sprzętem, a jeżeli tak nie jest winy bym szukał po stronie producentów sprzętu, którzy ignorują Linuksa podczas tworzenia sterowników.

Preclowski pisze...

Dla mnie ten artykul to kolejny przyklad rasizmu linuksiarzy, ktorzy nie widza swiata poza czubkiem wlasnego nosa i pingwinkiem. Nieudana proba wysmiania Ballmera. Wiecej smiechu mialem z autora artykulu....

pp pisze...

W sposób oczywisty pomyliłeś pojęcie darmowy z bezpłatny. Dystrybucje linuksa (w większości) są bezpłatne, ale nie są darmowe. Przeniesienie się z Windowsa na Linuksa wymaga pewnych nakładów (jeśli nie finansowych, to czasowych). Osobiście od 8 lat używam wyłącznie linuksa, ale na takie sprawy należy spojrzeć obiektywnie. Przykładem jak bardzo linux nie jest darmowy może być migracja Monachium.

Adrian Nowak pisze...

@pp Zgadzam się jeśli chodzi o duże firmy, jednak dla domowego użytkownika nie widzę nigdzie potrzeby płacenia czy jakiejś starty pieniędzy - wprost przeciwnie.

@Preclowski Może wskaż w czym się przejawia ten "rasizm linuksiarzy", bo obrzucanie takimi obelgami bez podania argumentów jest nie na miejscu.

xeros pisze...

Może tak trochę nie na temat, ale jako, że autor wspomniał migrację IDC to pozwolę sobie coś dodać.

Od teraz możemy spodziewać się jeszcze jednej dużej migracji na Linuksa - a mianowicie urzędy pracy.
W tym roku rozpoczęto migrację serwerów w wielu urzędach na rozwiązanie oparte na serwerach SLES, ale co najważniejsze - wreszcie na stacjach roboczych będzie można OFICJALNIE używać Linuksa. Dotychczas wszelkie próby uruchamiania oprogramowania pod Wine (nawet udane) zamykały jakiekolwiek wsparcie serwisu aplikacji (nawet do spraw merytorycznych). Co ciekawe, że już od dawna jest nacisk ministerstwa na otwarte standardy, ale sami dostarczają i oczekują korespondencji w zamkniętych formatach (m.in. MS Office 2007), a do tego ten brak wsparcia dla aplikacji merytorycznych. Może teraz się coś zmieni w tym temacie. W przyszłym roku mają zmigrować chyba już wszystkie urzędy pracy.

mozz pisze...

niestety średnio mi się spodobała notka - jako jedna z nielicznych tutaj.. mam podobne wrażenie jak część Kolegów - Autor chce wbić szpilę Steve'owi, a w jego wypowiedzi nie ma niczego sensacyjnego. ba, w tym artykule można znaleźć potwierdzenie jego słów;)

"Więc, jeśli chodzi o Linuksa, oni mówią "jesteśmy darmowi" [oryg. "we have no price"], co oczywiście jak wiemy z IP i innych powodów nie jest prawdą. Ale oni mówią "jesteśmy darmowi"

"Ostatnio przedsiębiorstwo IDC zapowiedziało nawet migrację na Ubuntu i Red Hat Enterprise ze względu na niskie koszty wdrożenia i eksploatacji"

koliberek pisze...

Ja się przesiadłem na Linuksa (początkowo na Fedorę, potem na Ubuntu) bo nie chciałem być piratem. Uważam, że Windows kosztuje zbyt dużo, nie stać mnie na niego. Więc używam czegoś, za co płacić nie muszę. Nie oznacza to jednak, że mnie to nic nie kosztowało. Wiele czasu poświęciłem na czytanie, uczenie się itp. A czas jak wiadomo - to pieniądz. Można by wyliczyć ile bym zarobił, gdybym ten czas poświęcił na pracę zarobkową.
Ale to, co mi się w Linuksie podoba najbardziej to fakt, że jest to WOLNE oprogramowanie (nie wolne jak ślimak tylko wolne jak ptak :-) ). Mogę się zdecydować na taką lub inną dystrybucję, mogę sobie nawet stworzyć własną. Jak się już zdecyduję na dystrybucję to mogę sobie wybrać managera okien. Mogę również wybierać pomiędzy różnymi programami - w tym również płatnymi. A jak chcę zostać specjalistą to mogę zapłacić za kurs i dostać certyfikat np. od RedHata. Ale to wszystko zależy ode mnie - i to jest powód, dla którego Gates i Ballmer nie przekonają mnie, że Winda jest lepsza. I nie jestem rasistą - pracowałem na Windowsach od wersji 3.11, świadomie wybrałem Linuksa z określonych powodów.

pp pisze...

@Adrian Nowak: Jak zwykle, otrzymuję odpowiedź bez czytania mojej wypowiedzi.
Przeczytaj wypowiedź koliberka.
Jasno zaznaczyłem, że nawet jeśli nie płacimy za Linuksa, to przejście na niego wymaga nakładów czasowych, zmiany przyzwyczajeń, czasem nie działa na początku jakiś sprzęt i musimy zaangażować się w szukanie pomocy w internecie (ostatnio zauważyłem, że sytuacja się odwróciła i częściej sprzęt działa mi pod linuksem a do Windowsa muszę samodzielnie instalować sterowniki).
To wszystko są koszty, których nikt nie liczy, bo przecież w trakcie tych działań nie dochodzi do przepływu środków finansowych.
Mój komentarz nie miał za zadanie polemiki z tym, że Ballmer znów się ośmieszył (on jest raczej w stanie permanentnego ośmieszenia), chodzi mi tylko o przyjęcie do wiadomości, że kasa nie jest jedynym miernikiem kosztów.
A co do "darmowości" Ubuntu, to spytajcie w Canonical ile kosztuje "darmowy" Ubuntu (osobiście używam z niego korzystam - żeby mi ktoś zaraz nie zarzucił, że jestem jakimś rasistą Debianowym, Mandrakeowym, Fedorowym itp).

Adam pisze...

Jaki problem dla firmy która kupuje tysiące komputerów wybrać taki sprzęt, żeby bez problemu współpracował z Linuksem? Ceny i parametry różnych dostawców są podobne, rzadko zdarza się, że firma potrzebuje tę konkretną funcję występującą tylko w jednym modelu, jedego producenta (w domyśle nie wspierającego Linuksa). Czy różnica w cenie sprzętu (zakładam że wspierany jest droższy) jest większa od kosztów licencji MS?

Anonimowy pisze...

No waktycznie Linux jest paracochłony!!!!Tylko jeden z drugim czlowieku pomyś na boga jak posadzisz czlowieka który w życiu nie pracował na Windowsie to co wciśniesz mi kit ze on jest tak bajecznie łatwy że juz nie musi poswiecac tyle czasu co na Linuksie?To że każdy z was wiekszość życia spęndził na windzie to nie znaczy że winda jest łatwa.Posłusze sie przykładem mojego brata który użytkuje komputer od dwóch lat i jakoś nie załuwarzyłem szybkości przyswajania sobie Windowsa mimo że każdy sugeruje łatwość.Wiec zanim coś napiszesz to pomyśl."Zapomniał wół jak cieleciem był"

Adrian Nowak pisze...

@pp Zawsze czytam komentarze na które odpisuje, więc jeśli coś nie gra to znaczy, że zwyczajnie czegoś nie zrozumiałem.

Co do twojego toku myślenia to niestety nie mogę się z nim zgodzić. Teksty w stylu "zapytajcie Canonical ile kosztuje ich system" są - sorry - ale nie na miejscu. Czy my mówimy o produkcji systemu czy o jego użytkowaniu? Chyba o tym drugim..

Cały czas chodziło mi o koszt użytkowania dla zwykłego domowego użytkownika, za którego mogę przyjąć siebie albo któregoś z moich domowników. Wgrałem mamie Ubuntu na którym korzysta praktycznie wyłącznie z przeglądarki - całość działa tak jak pod Windowsem. Szczerze mówiąc pewnie by się nie zorientowała jaki to system. Kosztów zatem nie widzę.

Jasne, że ten przypadek nie przekłada się na każdą sytuację, ale jakby nie patrzyć system nie może być według mnie bardziej darmowy niż Linux.

Anonimowy pisze...

Cos mi sie wydaje, ze autor bardzo zle zrozumial artykul na Cnet.

Tematem artykulu jest ankieta przeprowadzona przez IDC na zlecenie Novella. Nie ma tam ani slowa, ze IDC dokonalo migracji. Opisane sa wyniki ankiety IDC wsrod 300 kierownikow dzialow IT. Dalej podsumowanie z procentami kto ile ma linuxow, kto ile bedzie mial i takie tam...

Jak juz dopiekac M$, to radze to robic troche bardziej z klasa. To ze linux'a mozna zedrzyc za free nie znaczy ze jest darmowy dla firm, a o tym wszyscy mowia. Do domu system dostaje sie z komputerem, a jak na nim jest Linux to i tak kosztuje prawie tyle samo.

Koszt licencji softu na serwer w stosunku do kosztow sprzetu i utrzymania ludzi ktorzy tym systemem sie zajmuja jest dosyc niski, zwlaszcza ze licencja rozklada sie na wiele lat utrzymania i czesto apgrejdow sprzetu. Samo postawienie systemu z podstawowa konfiguracja wychodzi duzo wiecej jak te ~$800 za licencje Windows'a 2003 SBE juz na start.

Z perspektywy malych firm, z takimi mam doczynienia, Linux musi wypracowac dobre alternatywy dla Outlooka i domen windziarskich zanim zacznie wypychac Microsoft. Musi to byc rownie dobra alternatywa dla klikaczy z nizsza cena jako bonusem, a nie bonusem za ktory trzeba oddac w postaci poszukiwania kogos kto za odpowiednim wynagrodzeniem zechce to postawic i bedzie to potem uzywalne. Duze firmy z farmami serwerow maja latwiej z implementacja poszczegolnych elementow na serwerach z Linuxem zamiast Windowsa. Ale duze firmy to nie wszystko.

Anonimowy pisze...

A co do uzytkownikow domowych. Rynek w USA bardzo sie rozni od rynku w Polsce. W Polsce "w kazdej klatce" mozna znalezc dzieciaka/studenta, ktory postawi Ci windowsa czy Ubuntu swojej mamie za ulamek ceny licencji i bedzie smigac. W USA jednak tego nie ma.

Kluczowa rzecza jest fakt, ze skladaki kupowane bez licencji nie istnieja, chyba ze ktos posklada go sobie sam, a to promil uzytkownikow. Nowe komputery sa z licencja Windows i nic sie z tym nie da zrobic. Pare wyjatkow (netbooki w zasadzie tylko i kilka modeli Della ktore trzeba dobrze szukac) jest niewidoczne na rynku.

A utrzymanie komputera to nie tylko koszt zakupu.

Jedyna opcja dla 99% ludzi jak cos padnie to zaniesc sprzet do specjalisty, ktory za goly system zgarnia 150 dolarow plus tzw. diagnostyka. Backup danych czy jakakolwiek wymiana sprzetu (choc by dysku) to kolejne pieniadze.

Wybulic sie za naprawe $250 i wiecej za Winde ktora zachorowala na malware to nie jest nic nadzwyczajnego. To linux oszczedza swoim brakiem wirusow, ale wezmy pod uwage pad dysku :) Druga najpopularniejsza awaria po wirusach.

Posiadanie Linuxa w tej sytuacji niczego nie zmienia, bo placi sie za czas uslugi i sprzet. Nie ma znaczenia czy to Windows czy Ubuntu na PC, czy OSX na makach.

Za licencje wszyscy zaplacili przy zakupie komputera i serwisant czy wklepie numer seryjny czy nie to mu to roznicy nie robi. Jemu sie placi za czas naprawy, odzyskanie danych, wymiane sprzetu i doprowadzenie komputera do uzywalnosci, a nie licencje.

Jedyna zaleta Linuxa na chwile obecna to mniejsze koszty po zakupie sprzetu i systemu zwiazane z brakiem wirusow i ciaglych problemow z nimi zwiazanych. Windows z definicji kosztuje $40 na rok za aktualizacje antywirusa ;) Darmowe sa mocno nieskuteczne na dluzsza mete przy ostroznosci ZU. Tym, podobnie jak Apple, Linux moze wygrac z Windowsem. Trzeba reklamowac prostote uzytkowania i brak problemow z padami systemu z winy systemu.

Ale juz w przypadku problemow ze sprzetem koszty sa te same. Koszty rosna drastycznie jesli trzeba szukac speca do zrobienia tego, co na linuxie okazuje sie trudne w stosunku do Windowsa.

Druga rzecz to, aby przy zakupie komputera wersja z Linux'em byla taniej o koszt licencji Windows. Jesli komputer z XP (netbook) kosztuje tyle samo co ten sam z Ubuntu, to nawet jesli mam zamiar wywalic go zaraz po rozpakowaniu lepiej ta naklejke (licencje) z kluczem Windowsa miec jak z niej rezygnowac.

Anonimowy pisze...

Wcale nie trzeba tak dużo pracy, żeby sprzęt dobrze działał. Na moje oko, to nawet mniej niż w Windows (nie muszę instalować żadnych sterowników, wszystko od razu działa; może na nowszych maszynach pojawiają się problemy).

kira pisze...

Przejście firm na Vistę i W7 poniosłoby zapewne jeszcze większe koszty niż na Linuksa. Ludzie popatrzcie po waszych miejscowych urzędach na czym pracują nasze urzędniczki, jeśli któraś ma na pulpicie XP to już ma porządny sprzęt. Wykupmy teraz licencję Visty na wszystkie komputery urzędnicze w kraju jaki to jest koszt? Do tego nowa wersja MS Office, gdyż stare nie są już kompatybilne z nowymi standardami. Teraz przeszkolmy urzędników aby poznali nowy interface. Myślę, że wygrana w Lotto powinna wszystko załatać. Teraz niech mi powiedzą ci co używają Linuksa ile czasu zajęła im nauka obsługi tego systemu bez żadnych zajęć w szkole, kursów, czy podręczników. I mówię oczywiście o obsłudze a nie o konfiguracji bo każdy urzędnik pracownik firmy dostaje już skonfigurowany sprzęt z oprogramowaniem.

Anonimowy pisze...

Poznanie interfejsu (klikanie na ikonki, katalog domowy?) Pół dnia. Bo GUI to GUI. Mówię o mojej żonie, która kiedyś używała Win. Teraz Kubuntu 8.04. Chyba nawt krócej.

mad_prince pisze...

jakby nie patrzeć, fragment o problemach ze sprzętem to szczera prawda. Może teraz nie jest już tak źle jak kilka lat temu, ale w porównaniu do Windowsa to rzeczywiście jest problem. Ale to nie tyle wina systemu (bo ten jest o wiele lepszy jeśli sprzęt w porównaniu do "gołego" windowsa) lecz producentów Hardware, którzy linuksa rzadko dostrzegają.

QkiZ pisze...

@koliberek "Więc używam czegoś, za co płacić nie muszę. Nie oznacza to jednak, że mnie to nic nie kosztowało. Wiele czasu poświęciłem na czytanie, uczenie się itp. A czas jak wiadomo - to pieniądz. Można by wyliczyć ile bym zarobił, gdybym ten czas poświęcił na pracę zarobkową."

owszem, ale weź pod uwagę że ta wiedza którą zdobyłeś też kosztuje jeśli ktoś będzie chciał ją wykorzystać. około 3 lata temu przesiadłem się na linuksa i sporo od tamtego czasu się nauczyłem, na tyle aby móc zacząć zarabiać na tej wiedzy. i właśnie to robię. owszem poświęcasz czas na naukę, ale ten czas jest tylko zyskiem dla Ciebie.
po za tym windows nie tylko kosztuje przy zakupie, ale również przy jego naprawie. mówie tu o ludziach, którzy nawet sami sobie systemu nie potrafią naprawić.

Anonimowy pisze...

Steve chyba kupił kiedyś płytkę z Ubuntu na Allegro za pięć złotych. ;-)

Anonimowy pisze...

Z tym wgrywaniem sterowników w Win też teraz nie jest tak źle . Instalowałem ostatnio Win7 na lapku Toshiba i żadnych sterowników nie wgrywałem system sam wszystko dociągnął w czasie instalacji tak samo jak w Ubuntu .
A niestety w Ubuntu ten akurat laptop za dobrze nie działa .
Problem z wentylatorem,chłodzeniem .
Pozdrawiam

QkiZ pisze...

tyle że instalacja Win7 trwa dłużej niż Ubu :P

Bartosz Wierzejewski vel Buma pisze...

Ptaszku koliberku.
"Wiele czasu poświęciłem na czytanie, uczenie się itp. A czas jak wiadomo - to pieniądz. Można by wyliczyć ile bym zarobił, gdybym ten czas poświęcił na pracę zarobkową."
Bełkot współczesnych tzw. ekonomistów po prywatnych szkółkach z licencjatem, którzy myślą, że skończyli Oxford. Może lepiej pomyśleć o tym ile dobrego przyniosło szukanie rozwiązania problemów, odpytywania wuja Google. Pewne rzeczy takie jak owo uczenie się i czytanie, które tak Cię boli, przynosi wiele korzyści. pieniądze możesz stracić, to co masz w głowie zostanie Twoje na zawsze, zwłaszcza sposób myślenia, spryt i umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach. Nie dostaniesz tego płacąc kartą MasterSraster.

Anonimowy pisze...

ceo mikromiękkiego trochę nadużył nazewnictwa
o linuksię mówi się że jest free w sensie wolny
nie należący do nikogo ( to najsensowniejsze uproszczenie)
balmer próbuje to zniżyć do poziomu microsoftu
to tak jak z debilem
nie wdawaj się z nim w dyskusję bo cię ściągnie do swojego poziomu a tam już on jest królem
dlatego mikromiękki próbuje ciągle przerazić userów kosztami
samo "mówią że są darmowi" przerazi wielu niezorientowany

Anonimowy pisze...

Moi uczniowie w szkole podstawowej, jak zobaczyli nowozainstalowane ubuntu, to zapytali co to za nowy Windows :) i nie mieli, żadnych problemów z podstawową obsługą. A co do kosztów, no właśnie jakich kosztów? Szkoła nie poniosła żadnych kosztów, a ja wreszcie będę mógł uczyć obsługi na pełnych funkcjonalnych i stablinych wersjach programów, a nie na jakiś demach "Logomocji" i tym podobnych wynalazków których uczeń nigdy nie użyje poza pracownią. A że zajęło mi to trochę czasu to w sumie i tak nie miałem nic innego do roboty bo nie pracuje popołudniami, Gdybym jednak musiał intalować Windows to zajęłoby mi to znacznie więcej czasu, bo musiałbym doinstalowywać z płyt dodatkowe programy, a tu piszę sobie prosty skrypcik i uruchamiam na każdym stanowisku ściągając wszystko z sieci.

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety