Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

niedziela, 16 sierpnia 2009

Wieści nieuczesane #10

Autor: , 09:00, niedziela, 16 sierpnia 2009


Witam zgromadzonych tu w studio na jubileuszowym wydaniu (wydaniu jubileuszowych) "Wieści nieuczesanych". Wikipedlana definicja jubileuszu (czy jej fragment): "rocznica wydarzenia, wyróżniająca się liczbowo w jakiś charakterystyczny sposób"... Na wszelki wypadek sprawdziłem definicję słowa "rocznica". Cóż, rocznicy jako takiej nie ma, ale za to numer ładnie układa się w jedynkę i zero.

A że dziesięć to w RzSZL (rzymskim systemie zapisywania liczb) X, mam nadzieję, że twórcy pewnego OS-u mnie nie pozwą za użycie "10" (lub "X"), względnie twórcy X window system. Może ktoś już ma patent na znak "X"?
Ale wróćmy do rzeczywistości, która nie jest jednakże zbyt odległa od tego, co tu naskrobano liniał wyżej.

Linuksowe Chrome, w parze z linuksowym Chromium zyskały nową funkcjonalność, która przejawia się w:
- większym zużyciu pamięci operacyjnej;
- dużo wolniejszym działaniu (przynajmniej pod tym względem "SOA#1"), względnie ładowaniu stron (w tym: przeglądarki, jeśli przy tym się strona taka ładuje - jaka? - zaraz się okaże);
- większym zużyciu pamięci dyskowej (cache tegoż), czyli obsługa wtyczek, w tym Flasha. No nie powiem (za to napiszę), przydatne to dość bywa, by zapoznać się na przykład z ofertą jakiejś firmy, ogłaszanej w reklamie typu "pościg za iksikiem" czy do oglądania wideoklipów w dużym serwisie World Wide Web, tych, które nie zostały jeszcze zablokowane z powodu naruszeń praw autorskich i do których obywatele III RP mają dostęp (bo nie do wszystkich mają).

W pewnym momencie to działało ad aspera ad astra (ang. out of the box, niem. ich spreche lateinish), może po to, by pokazać rzeszy, że to jest możliwe, ale potem zmieniło się i należy używać opcji --enable-plugins. Chromium uruchamiany z taką opcją działa dość stabilnie, jako i bez tego.
Insza inszość dotycząca przeglądarki od pana Google'a: jaki(e)ś tak build(y) miał(y) przycisk zamykający okno wyglądający jak twarz człowieka, jak się okazało - "posiadaczem" owej facjaty jest Glen Murphy - "jeden z projektantów interfejsu Google Chrome" (cytat z jakiegoś ubucentrum wzięty).

Dosyć o chromowatej powierzchni; teraz coś gładszego. Twórca znanego i lubianego systemu Windows Vista opublikował sterowniki do Linuksa, i to sterowniki do Linuksa na "rakowej" licencji GPL (genialnie przesiąkającej ludzkość). Jest się z czego cieszyć - publikacja na GPL-u pozwoli na włączenie kodu do jądra, a jak wiadomo - linii kodu nigdy dosyć! - a 20 tysięcy linii kodu piechotą nie chodzi.
FAQ
Czy Microsoft wprowadził trojana czy coś destabilizującego do jądra? Nie! Przecież kod jest otwarty. Zresztą, nie o to chodziło.
Czy Microsoft to zrobił dla jaj? Nie! Dla jaj się do kurnika chodzi!
Czy Microsoft zrobił to, żeby bezinteresownie wspomóc linuksiarzy? Nie. Sam fakt jest odnotowania wart i rzeczywiście - odbił się szerokim pogłosem na różnych URL-ach. I do tego tekstu nawet zawitał.
Czy te sterowniki to coś w tym złego? Nie! Z technicznego punktu widzenia, to nie zaszkodzi kernelowi. W praktyce jednak może przekonać firmy do używania produktu od MS (dodatkowo: na Windowsach) zamiast np. firmy VMware. Ale to w zasadzie nakręca walkę jakościową, co niekoniecznie jest złą rzeczą. Trzeba się też cieszyć, bo widać, że Linux jest używany i uważany... choćby jako system-gość (tyle że słowo "choćby" można by zastąpić może słowem "jedynie").

To o co biega (ang. What's The Fun)? Najpierw może, co, a potem, dlaczego. [Co?] Chodzi o sterowniki dla Linuksa, [Dlaczego?] by wydajniej działał w "wirtualnym środowisku" na platformie Hyper-V Microsoftu (i nie tylko). Czyli żeby produkt od MS był bardziej atrakcyjny dla tych, którzy Linuksa "wirtuują". (Więcej na "Dlaczego?" w akapicie wyżej. Fatalna organizacja FAQ-a, fatalna.)
Coś jeszcze, drobnym druczkiem pisane? Tak! Mówi się (kto mówi? a, pisano o tym tu i owdzie), że wcześniej tzw. "gigant z Redmond" (bardziej po ludzku: Microsoft) naruszał warunki licencji GPL (kwestia statycznie zlinkowanych elementów na licencji GPL do części binarnych, która podobno jest zawiła), a żeby wyprostować sytuację swą, opublikował całość na licencji GPL (w wersji drugiej; infekcja dotarła pod strzechy MS!).

Sprawa podobna, bo kod źródłowy udostępnił także... Canonical. Nie kod Linuksa (jądra), bo ten jest i musi być (zgodnie z licencją) otwarty ani wszechobecnych już otwartych narzędzi w systemie. Chodzi o Launchpad. Launchpad to platforma gromadząca kod i pomagająca w rozwijaniu projektów (na przykład: programy dla Ubuntu mogą być tłumaczone przez chętnych za pośrednictwem Launchpada). Jest to serwis dość rozbudowany, pozwolę sobie zacytować: "410,837 bugs" - to nie ilość błędów samej platformy, ale tych zgłoszonych, dotyczących różnych projektów "uczestniczących" (złe słowo) w Launchpadzie, a których jest w tej chwili 13.365. Także rozwój Ubuntu w dużej mierze opiera się na Launchpadzie. Fajna rzecz i dobra robota.

Z bardziej zauważalnych rzeczy: repozytoria PPA, dostarczające nowych, lśniących i ekscytujących nowych i lśniących wersji programów działa w oparciu o Launchpad (kojarzą? ppa.launchpad.net/coś_tam). Jeśli ktoś lubi rzucać okiem, może to zrobić tu.

Drugim okiem można rzucić na obrazki przedstawiające prototyp nowego interfejsu opracowywanego dla pakietu OpenOffice.org. Takie klikadełko; zwykłego menu się jednak nie pozbyto, co chyba raczej cieszy.
Nowe międzymordzie ma najpierw być wdrożone we wnętrza Impressa (program/komponent OOo do tworzenia impresjonistycznych (?) prezentacji, które robią wrażenie). Impresjonizm impresjonizmem, a projekt, w ramach którego powstaje nowe GUI zowie się z angielska "Project Renaissance".
A w Operze 10 można dokonać wyboru, czy chce się mieć widoczny pasek menu czy żeby się pojawiało ono po kliknięciu w przycisk.

Strona internetowa tekst miała, ta duża - i ta mała, że Opera dąży do wyboru jak w Windowsach przeglądarki, tak jak mamy wybór wyszukiwarki, w Linuksie i Makyntoszu. Informacje takie można jednak umieścić w koszu, ponieważ to tylko CEO ich się w ramach wywiadu wypowiadał - i tako do rozmówcy mniej więcej zagadał:
"A, wisz pan, Apple i Ubu to nie monopole,
z prawnego pktu widzenia.
Lecz, wisz pan, byłby to pomył jak na rosole,
bo browser to rzecz dość przydatna.
A mienie dostępu do lepszych, "jak wolę",
to zła nie jest rzecz, do widzenia."
Czyli co - nie planują walki z Ubu-wiatrakami, innymi słowy: z nami, tak z tego by wynikało. To dobrze - i oby to "grubszego" kształtu w przyszłości nie przybrało; lecz myślę, że by na to nie wpadli, bo chociażby by z serc wielu wypadli.

A grupa trzymająca Firefoksa też się nie nudzi; opracowują nowy interfejs, który na Aero błyszczy i lśni jak wschód Słońca zza rolety. Czyli jako tako i nijako. Z lepszych wieści: wydano nową "dużą" wersję: 3.5, która jest szybsza, obsługuje tagi video, prywatny tryb przeglądania (biznesowe strony już niestraszne), "usprawnienia inteligentnego paska adresu" i inne. A wszystko okraszone otwartym kodem i deklarowanym bezpieczeństwem, z dodatkiem rozszerzeń i stabilności. Wg Mozilli Firefox został pobrany ponad miliard razy. Jak to dużo - spieszą [http://www.onebillionplusyou.com/] z wyjaśnieniem.

Psi (nie jako przymiotnik) to jeden z najpopularniejszych i prawdopodobnie jeden z najlepszych klientów sieci Jabber/XMPP. Niedawno wyszła wersja 0.13 tegoż (stabilne wydanie). Dzięki wprowadzonemu mechanizmowi pluginów można pogawędzić głosowo z innym użytkownikiem sieci - nie tylko za pomocą stukania w klawiaturę. Można też oznaczyć certyfikat SSL jako zaufany bez potrzeby (w razie problemów) ciągłego klikania na "Continue" lub bez włączania ignorowania komunikatów (a ło: "The [adres] certificate failed the authenticity test. Reason: Certificate is self-signed.").
A Jabber? To takie GG (w sensie: protokół), ale otwarte. Cechuje się paroma cechami, których GG nie posiada, na przykład: komunikator oznajmia, gdy druga osoba akurat coś pisze (pod warunkiem, że dana osoba zgadza się na to, byś widział(a) jej status - autoryzacja).

Fakt warty odnotowania UNIX ma 40 lat.

(propozycja o-picu na komunikator)
Copywrite (C++) by Enlik. All rights to life reserved. Wszystkie zastrzeżone nazwy użyte w niniejszym tekście należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych. Niniejsza wiadomość nie stanowi oferty w rozumieniu prawa handlowego. Autor nie ponosi odpowiedzialności za wszelkie szkody powstałe w wyniku przeczytania, przewijania i innego użycia, zgodnego lub niezgodnego z przeznaczeniem, niniejszego tekstu. Kwestie nieuregulowane niniejszymi zasadami kwestie regulowane są przez odpowiednie przepisy miejscowego prawa. Przed przeczytaniem artykułu zapoznaj się z instrukcją obsługi posiadanego systemu operacyjnego (także w rozumieniu: firmware wbudowane w urządzenie działające na zasadach SO) i przeglądarki internetowej bądź skonsultuj się z certyfikowanym punktem obsługi. Autor poleca oryginalny system Ubuntu.

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety