Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

niedziela, 27 września 2009

Przegląd: Ubuntu Moblin Remix i Samsung N140

Autor: , 09:00, niedziela, 27 września 2009



Ostatnio Dell wprowadził do swojej oferty netbooki z preinstalowanym Ubuntu Moblin Remix, co spotkało się z dużym uznaniem wśród użytkowników Linuksa. Zważając zatem na prośby czytelników i fakt, że akurat testuję Samsunga N140 postanowiłem sprawdzić jak radzi on sobie z tym systemem oraz przybliżę wam nieco informacji na temat użytkowania tego komputera.

Zacznijmy jak zwykle od systemu. Samego Moblina testowałem jakiś czas temu a szczegóły możecie znaleźć w tym wpisie. Szczerze mówiąc, na pierwszy rzut oka Ubuntu Moblin Remix (UMR) po uruchomieniu nie różni się praktycznie niczym od samego Moblina. Dodano do niego jedynie kilka dodatkowych aplikacji, jednak jestem przekonany, że gdyby początkującemu użytkownikowi zamienić w ten sposób systemy, nawet by się nie zorientował.

Różnica i to dość duża jest natomiast widoczna w procesie instalacji. O ile sam obraz Moblina zajmował prawie dokładnie 700 MB, tak połączony z Ubuntu waży już ponad 900 MB. Co ciekawe w odróżnieniu od pierwotnej wersji, w prawie gigabajcie danych nie zmieścił się tryb Live CD.

Jedyne co możemy zrobić z UMR to zainstalować go na dysku naszego komputerka. Proces ten na szczęście jest całkowicie zautomatyzowany i po zatwierdzeniu ostrzeżenia o usunięciu wszystkich danych z dysku reszta wykona się już sama.

Dla dotychczasowych użytkowników Ubuntu i wszelkiego rodzaju pochodnych Debiana bardzo pozytywną informacją jest natomiast fakt, że UMR zawiera tego samego menedżera pakietów, zatem poznane do tej pory polecenia związane z instalacją oprogramowania będą bez problemu działały na netbooku.

Wiele osób nie zwraca uwagi na czas uruchamia się systemu na ich domowym komputerze, jednak w przypadku netbooka takie cyfry mają jednak znaczenie. Jak zmierzyłem, czas od wciśnięcia (przesunięcia) przycisku uruchamiania komputera do załadowania działającego Moblina to około 50 sekund. Wynik z pewnością nierewelacyjny ale także niezbyt wygórowany - jest więc optymalnie.

Bardzo dobrze sprawowały się także poszczególne podzespoły. Kamerka internetowa, Bluetooth czy karta sieciowa zostały wykryte automatycznie przez co początkujący użytkownicy nie muszą się w tym przypadku obawiać o mozolną konfigurację. Nieśmiało dodam, że na podobny efekt nie ma co liczyć w przypadku korzystania z Windowsa.

Podczas gdy nie używamy netbooka, najwygodniej zwyczajnie go złożyć po czym przejdzie automatycznie w tryb uśpienia (Hibernacja do pamięci RAM). Jeszcze niedawno problem stanowiło poprawne działanie podzespołów po wybudzeniu. W tym przypadku na szczęście wszystko funkcjonowało od ręki.

Samsung N140 wyposażony jest w trzy porty USB usytuowane na prawej i lewej krawędzi komputera. Z ich pomocą można ładować inne urządzenia (np. odtwarzacz MP3), jednak niestety jedynie gdy netbook jest uruchomiony. Dodam jeszcze, że moja mysz bezprzewodowa podłączana przez USB została wykryta i zainstalowana chwilę po podłączeniu.

Jak widać na powyższym obrazku nie zabrakło także standardowego wyjścia na słuchawki i wejścia mikrofonowego (oba w standardzie Mini Jack).

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie natomiast rozwiązanie pozwalające na prostą wymianę czy rozbudowę pamięci RAM. Na zdjęciu powyżej widoczna jest dolna obudowa komputera. Jak widać wystarczy odkręcić jedynie jedną śrubkę a nie jak to często bywa całą obudowę - duży plus.

Jednym z najważniejszych podzespołów komputera przenośnego jest jednak nie pamięć czy ilość portów USB, ale klawiatura. Jak się okazuje netbook wcale nie jest taki mały i niewygodny jak mogłoby się wydawać. Standardowe klawisze z literami znajdują się praktycznie na tym samym miejscu gdzie w moim większym laptopie, natomiast skrócono jedynie długie Shifty, Ctrl i inne przyciski nawigacyjne.

Nie oznacza to jednak, że na netbooku pisze się identycznie co na dużym komputerze a przynajmniej nie od razu. Ja po ponad roku pisania na 15-calowym laptopie bardzo do niego przywykłem i na mniejszej klawiaturze zwyczajnie wbijałem nie te literki co trzeba (nie wiedzieć czemu jedynie te skrajne jak "s" zamiast "a".)

Problemem może być także stosunkowo duża rozdzielczość "upchnięta" na małej powierzchni co skutkuje tym, że literki są znacznie mniejsze niż na standardowym komputerze. Oczywiście specjalistyczne systemy jak opisywany przeze mnie Moblin czy Ubuntu Netbook Remix minimalizują ten efekt, jednak wciąż wielogodzinna praca zwyczajnie męczy.

Obudowa jest wykonana ze średniej jakości plastiku. Wewnątrz całość jest chropowata i przyjemna w dotyku, natomiast po zamknięciu gładka powierzchnia wygląda bardzo elegancko. Nie jest to jednak coś co rzuci na kolana.

Poza mobilnością, największą zaletą Samsunga N140 jest akumulator, który zapewnia naprawdę duży komfort. Jedenaście deklarowanych przez producenta godzin (według moich testów jak najbardziej realnych) to już nie przerwa na obiad ale cały aktywny dzień. Ekran podświetlany jest dodatkowo diodami LED, które mają także zoptymalizować zużycie energii. Matowa matryca dość dobrze rozprasza padające na nią ostre światło - widać, że całość jest przygotowana do pracy w terenie.

Podsumowując moje ostatnie testy tego komputera, Samsung N140 wypada bardzo dobrze w połączeniu z systemami opartymi o jądro Linux. Całkiem nieźle działa także z XP, jednak ostatecznie ma być on rozprowadzany z Windows 7, zatem jak ostatecznie będzie to wyglądało nie mogę na razie stwierdzić.

Na koniec mały filmik, który zrobiłem moim niewydarzonym aparatem, zatem jakość jest jaka jest:

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety