Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

czwartek, 22 października 2009

Czemu Windows 7 jest gorszy niż Linux (dla mnie)

Autor: , 20:25, czwartek, 22 października 2009


Kilka tygodni temu, korzystając z legalnej okazji pobrałem Windows 7 aby sprawdzić jak zapowiada się kolejna wersja najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie. Nie można być przecież nastawionym wyłącznie na używanie Linuksa, podczas gdy może Windows nagle przejąłby większość jego zalet.

Wczoraj napisała do mnie Pani Matylda Młocka z Rzeczpospolitej szukając osoby, która (w dzisiejszym numerze) opowiedziałaby czemu Windows 7 to słabe oprogramowanie. Tak się jednak złożyło, że wróciłem do domu dość późno i nie zmieściłem się w godzinach pracy redakcji.

Całość dała mi jednak do myślenia nad tym, czy obchodzący dziś premierę Windows 7 to faktycznie kupa starego kodu opakowana w cukierkowy interfejs. Przyznam otwarcie, że na Siódemce spędziłem nie więcej niż dwie godziny, jednak jest to czas wystarczający by stwierdzić, czy całość poszła w dobrym kierunku.

Nowy pasek, a raczej dodana funkcja grupowania okien, jest bardzo przyjaźnie rozwiązana i o dziwo działa bardzo szybko. Oczywiście nie ma cudów i po uruchomieniu kilku okien z Office, wolna pamięć operacyjna ulatnia się szybciej niż startujący Kubica. Sam pomysł jest jednak ciekawy i docenili go także Mark Shuttleworth (pomysłodawca Ubuntu) i Linus Torvalds (twórca Linuksa).

Ważne jest także to, że funkcji takiej nie ma jeszcze w Linuksie. Podobnie nie można jednak powiedzieć o motywie paska, który we wczesnej wersji rozwojowej był niemal identyczny jak ten z KDE. Twórcy K Desktop Environment nie mogli chyba wyobrazić sobie większego ukłonu ze strony Microsoftu, który chcąc nie chcąc przyznał tym samym, że ich praca jest na wysokim poziomie.

Przejdźmy jednak do jednej z najsłabszych stron Windowsa za którą z pewnością mogę uznać zamknięty kod systemu. Mnie, jako użytkownika Linuksa, aż bije po oczach niesamowicie mała możliwość konfiguracji systemu. Nie mogę prosto zmienić menedżera okien, ekranu logowania, menedżera plików ani nawet zwykłych ikonek. Mam sztywną ramę w której muszę pracować. Kto raz posmakował takiej wolności w Linuksie, nie będzie miał łatwo wrócić do Windowsa.

Z zamkniętego kodu wynikają też inne problemy, związane między innymi z bezpieczeństwem. Jeśli pojawi się luka a Microsoft nie będzie miał ochoty jej załatać, użytkownicy mogą jedynie czekać. Brak dostępu do kodu to jak jazda samochodem bez możliwości podnoszenia maski.

Oczywiście znajdzie się jak zwykle wiele osób, które nie mają potrzeby zaglądać pod wspomnianą wcześniej "maskę", a brak swobody wcale nie będzie im przeszkadzał. Wcale nie uważam takiej sytuacji za coś złego. Co więcej sądzę, że jeśli ktoś dobrze czuje się na Windowsie to nie powinien zmieniać systemu na inny - bo i po co? Liczba takich ludzi z roku na rok jednak topnieje, gdyż jak wiadomo Windows nie jest doskonały a płacenie kilkuset złotych za niemal identyczną, nową wersję Windowsa oprawionego w inną skórkę, jak nic innego prowokuje do chwili refleksji.

Tagi:

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety