Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

piątek, 27 listopada 2009

Felieton: U mnie działa!

Autor: , 16:13, piątek, 27 listopada 2009


Z dużym zainteresowaniem przeglądam różne strony poświęcone linuksowi. Na każdej, z różną częstotliwością, pojawiają się artykuły dotyczące przydatności, dojrzałości i konkurencyjności systemów „pingwinkowych” dla „przeciętnego użytkownika”. I zawsze okazuje się, że system jest niestabilny, niedopracowany i strasznie trudny w konfiguracji i obsłudze. Lektura kolejnego utrzymanego w tonie biadolenia artykułu o Linuksie, tym razem na jakilinux.org, sprawiła, że nie wytrzymałem.

Autorem wpisu jest nasz czytelnik sailor.

Nie wiem, czy ja mam tak nieprawdopodobne szczęście do sprzętu, czy może jestem tak bardzo tolerancyjny na błędy, które innych irytują, czy może jest jakaś inna jeszcze bardziej metafizyczna przyczyna ale U MNIE DZIAŁA!!!

Kilka razy podchodziłem do zmiany systemu z Windows na różne dystrybucje Linuksa. Czasem okazywało się, że nie mogę czegoś zrobić więc wracałem do „okienek”, czasem ze względu na pracę, musiałem do nich wrócić.

Jednak jakiś czas temu zainstalowałem na dysku kolejną dystrybucję i ustawiłem ją w GRUB-ie jako domyślną. Początkowo często, a później coraz rzadziej przełączałem się na Windows. Teraz praktycznie o tamtej partycji zapomniałem.

Powinienem tu może dokładnie opisać, jak zainstalowałem system, żeby dobrze działał:

1. Wybrałem dystrybucję.
2. Pobrałem obraz płyty z witryny.
3. Wypaliłem obraz na płycie.
4. Zainstalowałem.

I to w zasadzie wszystko. Trudne? Skomplikowane? Pracochłonne? No dobrze, musiałem jeszcze doinstalować własnościowe sterowniki i oprogramowanie „nie wolne”. Tylko, że wszystko to zrobiłem przy użyciu narzędzi graficznych zawartych w tej wybranej przeze mnie dystrybucji. Instalator skonfigurował dostępne dyski i urządzenia, system bez problemów wykrył i skonfigurował partycje windowsowe. I okazało się, że U MNIE DZIAŁA!

No tak, ale ja jestem programistą. Może tylko wydawało mi się, że system jest przyjazny i łatwy. Niestety nie jestem jedynym użytkownikiem komputera, a moja Żona jest księgową, pozbawioną zupełnie technicznego zacięcia. Trzeba będzie ją wyedukaować.

Było ciężko. W ogóle nie obchodziło jej, że Linuks jest za darmo, że jest Open Source, że wszystko można legalnie, a nie jak w Windows. Nie zainteresowało jej nawet, że jej ulubiony komunikator nazywa się teraz Kadu, a nie Gadu-Gadu. Zapytała tylko, która to ikonka i kiedy wreszcie dam jej spokój, bo chce przejrzeć Naszą Klasę. Kiedyś zapytała „w czym może odpalić film”. Kiedy indziej stwierdziła, że całkiem fajny ten Amarok...

Całkiem niedawno zapytała czy mam jakiś program, w którym mogłaby narysować projekt mebli do kuchni. Nie miałem. Ale wiem, że z żadnym CAD'em sobie nie poradzi. Ona potrzebuje "narysować", a nie "zaprojektować". Więc może Inkscape. Znów graficzny program do instalowania oprogramowania i 5 minut później zadowolona żona rysuje mebelki. Jeszcze dodała, że fajny ten Linux bo można sobie dodawać za darmo fajne programy.

Narysowała, wydrukowała (system zainstalował drukarkę Epsona bez mojego zaglądania do konsoli). Okazało się, że U NIEJ TEŻ DZIAŁA!!!

Ale moja Żona jest osobą młodą, dobrze obeznaną z obsługą komputera. A przecież jest jeszcze moja Mama. Jeśli chodzi o komputer, to potrafi skorzystać, jeśli się jej pokaże. To typowa osoba z epoki maszyny do pisania, która nadal myszkę trzyma w dwóch palcach, a na klawiaturze pisze jednym. U Mamy Linux się nie sprawdzi, zwłaszcza na komputerze, który dla niej szykuję. Kilkuletni poleasingowy Dell z procesorem Pentium IV. Ale płyty z Windowsem nie mam. Zresztą przyzwyczaiłem i przywiązałem się, że „mam legalne”. I znów Internet – płyta – instalacja... Jeszcze konfiguracja, żeby nie trzeba było hasła wpisywać przy logowaniu. Dziwne. ZNOWU DZIAŁA!!!

Mamie na wszelki wypadek nie mówiłem, że używa Linuksa. Po co mam ją stresować. Ważne, że ma swój „internet” (nie wiem czemu nazywa tak przeglądarkę) i swoje pasjanse. Kilku wcześniej nigdy nie widziała. Ale jest zadowolona, bo komputer pracuje szybko i się nie wiesza i nie wyświetla okienek z dziwnymi, niezrozumiałymi komunikatami. Więc U MAMY TEŻ DZIAŁA!!!

Na moich komputerach Linux ma się dobrze. Czasem zmieniam mu wygląd, żeby był ładniejszy lub po prostu nowszy. Pracuję na nim, gram. Do słuchania muzyki używam Amaroka, bo fajnie obsługuje moje kolekcje muzyki i serwis Jamendo. Zdjęcia kataloguję i oglądam w Picasie, bo podoba mi się zarządzanie albumami. Filmy odtwarzam w Kafeine, bo był w systemie. Regularnie uaktualniam swojego linuksa i zainstalowane programy ale tylko z oficjalnych repozytoriów.

Czasem instaluję coś eksperymentalnego ale zawsze robię kopię plików które mogą być zmienione, żeby łatwo wycofać zmiany. Czasem mam jakiś problem, ale w Windowsie też miałem, a tu mogę łatwiej znaleźć rozwiązanie. Jestem też zadowolony z szybkości i stabilności systemu. Nie robi on wprawdzie wszystkiego tak jak bym chciał. Nadal sam muszę odkurzać i po kawę chodzę do kuchni ale poza tym DZIAŁA!!!

Może jestem inny niż Ci, którzy piszą, że niestabilny, nie dopracowany... Może jestem za mało „linuksowcem”, żeby odczuć jak niedojrzały jest to system. Nie jestem też „ekstremistą” krzyczącym na około, że „Tylko LINUKS!!!” albo „LINUKS LUB ŚMIERĆ!!!”. Ale myślę, potencjalni, przyszli użytkownicy Linuksa, nie zdecydują się na przejście na „pingwinka” słysząc i czytając jaki jest fatalny. Ja mogę im tylko podszepnąć pod artykułem o „złym Linuksie”, że „dziwne ale U MNIE DZIAŁA!!!”

Tagi:

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety