Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

sobota, 16 stycznia 2010

Onet: "Chęć niesienia darmowej pomocy przez linuksiarzy to mit."

Autor: , 10:48, sobota, 16 stycznia 2010


Kto by pomyślał, że Windows pomimo miażdżącego udziału w runku systemów operacyjnych dla desktopów musi się wspierać ewidentnie kłamliwymi artykułami dotyczącymi Linuksa. Tym bardziej dziwne jest, że na taki brak profesjonalizmu pozwolił sobie największy portal w tym kraju.

"Zwykłego użytkownika może przerażać ilość dostępnych wersji systemu. Prawie każda jego część jest tworzona przez samodzielną grupę programistów, którzy działają zupełnie oddzielnie." - Tak samo jak wiele jest systemów nie będących Linuksami czy chociażby coraz większe zróżnicowanie w wersjach Windowsa (Home, Home Premium itp). Każdy początkujący, który nie zna się na Linuksie a używa mózgu obejdzie ten problem wybierając najpopularniejszą dystrybucję Pingwinka tak jak wybiera się wersję Windowsa. Oczywiście praktycznie żadna dystrybucja nie jest tworzona "zupełnie samodzielnie" - czy oni nie słyszeli o społeczności?

Użytkownicy są winni

Pan Marcin Kosedowski, który napisał te brednie niestety chyba nie doświadczył największej siły Open Source, którą są użytkownicy. W następnym akapicie pisze bowiem bzdurę roku, którą zacytowałem w tytule: "Chęć niesienia darmowej pomocy przez linuksiarzy to mit."

Na potwierdzenie swojej tezy autor przytoczył (a właściwie pewnie wymyślił) przykład z forum, gdzie ktoś podał na pytanie dotyczące sudo odpowiedź "man sudo". I ...to wszystko. Na tej podstawie autor "przypadkowo" zapomniał o setkach przyjaznych forów z całego świata gdzie panuje naprawdę świetna atmosfera oraz najważniejszym - rozwijaniu dodatków do systemu (czy często nawet głównych jego modułów) przez wolontariuszy. To jednak nie przeszkodziło w nadaniu akapitowi tytułu "Winni: użytkownicy". Moim zdaniem to właśnie użytkownicy są winni sukcesowi Linuksa.

Licencje i patenty

W tym fragmencie także niestety bez polotu: "Z tego powodu najlepsze pomysły twórców wolnego oprogramowania mogą zostać łatwo i szybko przeniesione do komercyjnych aplikacji, ale nie odwrotnie. Microsoft przeniósł do Windowsa wiele rozwiązań stosowanych z powodzeniem w Linuksie – chociażby możliwość uruchomienia aplikacji jako administrator bez przelogowywania (odpowiednik sudo)." - To, że dane rozwiązanie jest otwarte, nie znaczy wbrew temu co pisze autor, że można je dowolnie kopiować. Najczęściej należy je udostępnić na takiej samej licencji, włącznie z wprowadzonymi zmianami. Powyższy przykład jest, więc zdecydowanie błędny.

Gdyby ktoś nie wierzył, że można coś takiego napisać, na koniec jeszcze raz podkreślono "Gdyby Microsoft uznał, że w Linuksie rozwiązano jakiś problem lepiej, może go po prostu skopiować." - brawo...

Konkluzja?

Sam tytuł onetowego artykułu nosi tytuł "Dlaczego Linux nie wyprzedzi Windowsa". Jeśli wziąć pod uwagę powyższe argumenty, to właściwie nie ma powodów do obaw, jednak nie można brać takich artykułów na serio, gdy widać, że są pisane przez kogoś kto z Linuksem nie ma do czynienia.

Czyżby nie słyszał o miliardach serwerów, nowym systemie Google, netbookach albo Androidzie?

Pod koniec aby potwierdzić tezę "niezgrabności Linuksa" dodano zrzut ekranu z domyślnego motywu Debiana na GNOME z 2008 roku. Dziwne, że nie nowego KDE z 2010. A może po takich wpisach powinniśmy się raczej spodziewać czarno-białego terminala?

Wpis z Onetu znajdziecie gdzieś tutaj.

Tagi: ,

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety