Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

niedziela, 21 lutego 2010

Tym razem Interia prezentuje błędne informacje o Linuksie

Autor: , 09:00, niedziela, 21 lutego 2010


Nie lubię wytykać nikomu błędów bo sam w natłoku pracy często je popełniam, jednak bardzo razi mnie ignorancja większych mediów na tematy dotyczące Linuksa czy Open Source, szczególnie gdy "bajki" powtarzane są na łamach sporego portalu a użytkownicy piszą do mnie bym się tym zajął.

Tym razem wpadki dopuściła się Interia przy okazji artykułu o Windows 7, który (co niezwykle zaskakujące!) z nieznanych przyczyn używa niemal całej dostępnej pamięci RAM na komputerze w którym działa.

Nie w tym jednak leży problem, gdyż można to tłumaczyć w sposób, iż produkt Microsoftu zwyczajnie "w pełni wykorzystuje możliwości maszyn". Prawdziwą wpadkę popełnił jednak Łukasz Kujawa w materiale wideo dołączonym do wpisu w którym omawia zalety nowego systemu giganta z Redmond.

Pozwolę sobie zacytować fragment wypowiedzi:

"Co prawda fani Linuksa znienawidzą nas za tą wypowiedź, ale ale niestety Linux nie stanowi prawdziwej konkurencji dla Windowsa. Dlaczego? Dlatego, że Windows jest systemem, który powstaje z myślą o sprzedaży, jest to system komercyjny, zatem pracują nad nim sztaby ludzi, którym płaci się za to by udoskonalać ten system. W przypadku Linuksa tak nie jest. Nie ma jednego systemu, który jest płatny, nad którym pracują konkretni ludzie."
Dodam, że Łukasz Kujawa jest szefem działu nowych technologii w Interii co naprawdę czyni jego wypowiedź szokującą. Linux może dla wielu nie stanowić realnej alternatywy dla Windowsa i tu oczywiście należy się zgodzić, jednak argumentacja jest zdecydowanie błędna.

Społeczność Open Source stojąca za Linuksem często jest opacznie odbierana i wiele osób nie zagłębiając się w temat uważa zwyczajnie, iż Pingwinek jest rozwijany jedynie przez wolontariuszy czy hakerów nie opuszczających trybu tekstowego i konsoli. Jak się jednak okazuje, 75% kodu jądra Linux jest tworzona przez programistów, których opłacają giganci rynku informatycznego tacy jak Red Hat, Intel, IBM, Novell, Oracle czy Nokia.

Nad poszczególnymi dystrybucjami takimi jak Ubuntu, Mandriva, Fedora czy openSUSE także pracują normalnie opłacani programiści, wspierani jedynie przez społeczność. Mnogość dystrybucji także nie powinna być odbierana jako wada skoro mamy zdecydowanego lidera, którym jest Ubuntu.

Nie twierdzę, że Linux jest obecnie w stanie zaspokoić potrzeby wszystkich użytkowników Windowsa. Sam nie tracę czasu na przekonywanie jak świetny jest to system osób, które nie potrafią samodzielnie zainstalować Windowsa, gdyż wiem, że zwyczajnie prędzej czy później nie daliby sobie rady a za wszystkie porażki obwiniali Linuksa.

Coraz częściej jednak znajomi mówią do mnie: "Słyszałem trochę o Linuksie, nie gram za wiele a ten Windows mnie już irytuje, miałbyś chwilę pokazać mi jak to działa?". Takich ludzi nie będzie jednak przybywało jeśli do prawdziwych minusów Linuksa (mniej gier itp.) dołożymy wyimaginowane stereotypy powtarzane przez osoby odpowiedzialne za informowanie setek tysięcy użytkowników i nikt nie będzie przeciw temu protestował.
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety