Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

piątek, 19 marca 2010

Rozstrzygnięcie audiobookowego konkursu - "Jak rozpocząłeś swoją przygodę z Linuksem"

Autor: , 09:00, piątek, 19 marca 2010


Przy okazji ostatniego konkursu dostarczyliście mi sporo lektury na temat tego jak trafiliście na Linuksa i  co was przy nim zatrzymało. Tak jak się spodziewałem, niemal każdy miał inną historię, czasem znacznie ciekawszą od mojej, którą była zwyczajna chęć przetestowania nieznanego systemu. Zapraszam do zapoznania się z najciekawszymi historiami.

Zanim jeszcze przejdziemy do wyników muszę dodać, że naprawdę nie łatwo było wybrać te najciekawsze. Szczerze mówiąc chętnie wynagrodziłbym większość komentujących ale niestety konkursy są jakoś tak dziwnie zrobione, że wygrywa tylko mała część biorących w nich udział. Autorzy poniższych komentarzy otrzymają wybrany przez siebie audiobook ze sklepu internetowego Nexto.pl, natomiast wszyscy, którzy tym razem nie zostali nagrodzeni będą mogli wziąć udział w następnym konkursie z jeszcze cenniejszymi nagrodami, który już za kilka dni - nie ma więc tego złego ;).

Pierwsze miejsce należy do czytelnika ALL, który stworzył całkiem ciekawe opowiadanie z mieszanką fikcji i rzeczywistości:

MY WAY
Wstałem kiedyś wcześnie rano i od początku coś mi nie grało, czuło się w powietrzu, że coś się dzieje niedobrego zaglądam do lodówki wszystko ok za oknem garbus stoi jak stał, tv też bez zarzutów więc co jest...
nagle mój wzrok padł na komputer i wtedy aż zamarłem zobaczyłem na monitorze jakiś dziwny niebieskie ekran
nic już nie było jak kiedyś... rozpacz minęła stracone wszystko co robić? Kobieta z call center microszkopu udaje, że nic się nie stało, a ja... a ja byłem zagubiony wyszedłem z domu i szedłem przed siebie nie mogłem patrzeć na mój martwy komputerek. Idąc mijałem smutnych użytkowników MS, zaczęło padać szary świat w kroplach deszczu wyglądał jeszcze gorzej, a myśl, że wrócę do domu i zobaczę zwłoki mojego przyjaciela dobijała mnie skutecznie.Nagle przechodząc obok parku zobaczyłem uśmiechniętych ludzi stali sobie w tym deszczu jak by go nie było, ich entuzjazm i zaangażowanie w dyskusje spowodowało ,że podszedłem do nich i włączywszy się w dyskusję nie odczułem obcości.Rozmawialiśmy o wszystkim i kiedy wyszedł mój problem jeden z nich chwycił mnie za rękę i kiwając głową poprowadził mnie do końca parku, nagle przestało padać, a z pośród drzew zobaczyłem wielką bramę, co dzień tędy chodzę i jakoś nigdy jej nie widziałem same okna zawsze okna, okna i okna a tu skąd do cholery ta brama - pomyślałem.
Brama była piękna ogromna nie było klamki , klucza żadnych trudności, pchnąłem ją delikatnie, a brama otworzyła się szybciutko i przyjaznie, to co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze oczekiwania popatrzyłem w prawo i wtedy ukazało się to o czym myślałem mój komputer żył i wyglądał o wiele lepiej
po lewej stronie było wiele ścieżek mój przewodnik wtedy rzekł , możesz chodzić tymi ścieżkami ile chcesz i możesz tworzyć nowe my wszyscy też tworzymy ścieżki i każdy może po nich chodzić ile chce uścisnął mi rękę i odszedł swoja ścieżką.W pełni szczęśliwy pobiegłem moja ścieżką wprost do mojego komputerka i odtąd tworze ścieżki spotykam miłych ludzi, którym pokazuje bramę, a oni stają się zarówno twórcą jak i tworzywem własnych pasji. Ludzie z czasem zaczęli podpisywać swoje ścieżki chodziłem prawie wszystkimi
zaczynając od SUSE Linux.........................a kończąc na mojej ulubionej ostatnio wydeptanej UBUNTU.

pozdrawiam wszystkich lubiących spacerować


Również piotrek44 wyróżnił się spośród innych czytelników prezentując wiersz. Może i nie brał lekcji u Mickiewicza ale całkiem przyjemnie się czyta:

Za siedmioma blokami, za siedmioma ulicami, za siedmioma latarniami ...
Mieszkał zwykły chłopak z niezwykłymi problemami.
Już od dziecka jego pasją była informatyka,
więc domyślacie się chyba, z jakimi problemami się borykał.
Na Miękkim Sofcie pracował,
przy czym, nie raz się porządnie zagotował;
BSOD, wirusy, błędy w rejestrze ...
Rwał włosy z głowy, krzyczał : k**** co jeszcze ?!
Przemierzając cyberprzestrzeń, o jakimś LINUXIE przeczytał,
nie tracąc czasu, wujka "G" o niego zapytał;
"na linuksie nic nie działa" ... "nie ma do niczego sterowników"
Zdezorientowany - nie spodziewał się takich wyników.
Ciekawość jednak wygrała,
a po chwili, wiedza na temat partycjonowania do głowy leciała.
Ubuntu LiveCD, bootowanie ...
a dziś pracuje tylko na Debianie :D :D

THE END (a nawet) HAPPY END ;p


Trzeci komentarz zgodnie z zapowiedzią był losowany całkowicie przypadkowo (niezależnie od treści) a szczęście dopisało czytelnikowi Curinga, który napisał w komentarzu:

Moja przygoda z linuxem zaczęła się rok temu. Potrzebowałem systemu na którym mógłbym się bawić wirtualizacją. Dobrze by było, gdyby był darmowy. Musiał być 64 bitowy. XP którego używałem do tamtej pory był po prostu niewystarczający. Zainteresowałem się w pierwszej kolejności Windows 7 RC (darmowy, 64bitowy... przynajmniej do marca) i Ubuntu 9.10. Pierwszy był Windows, którego zaraz potem odinstalowałem, gdyż sieć wykrywać zaczynał dopiero 7 minutach od rozruchu, a folder współdzielony w Virtualboksie po 15 minutach... nie do przyjęcia. Zainstalowałem Ubuntu 9.10 i.. został ;)

Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie, miło poczytać jak wiele radości może sprawić coś tak teoretycznie błahego jak system operacyjny. Zwycięzcy - o ile podali podczas pisania komentarza prawdziwe adresy e-mail - dostaną dalsze instrukcje właśnie tą drogą.

Tagi: ,

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety