Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Aplet zarządzania dźwiękiem w Ubuntu 10.10 zaczyna mutować. W co się przerodzi?

Autor: , 09:00, poniedziałek, 21 czerwca 2010


Aplet zarządzania dźwiękiem staje się coraz bardziej rozbudowany
O apletach w GNOME powiedziano już bardzo dużo, jednak pomysłowość Canonical nie zna granic. Aby zajmowały mniej miejsca, konieczny jest istotny krok - połączenie kilku dodatków do panelu w jeden, duży.

Już teraz klikając na aplet powiadamiania (Indicator Aplet) muszę chwilę poczekać, zanim system odszuka na dysku wszystkie niezbędne elementy i dopiero łaskawie wyrenderuje mi menu.

To jednak nic w porównaniu do tego, co może nas czekać po wywołaniu apletu odpowiedzialnego za kontrolowanie ustawień dźwięku.

Zacznę może jednak od tego, że początkowe zmiany w gnome-panel były jak najbardziej pozytywne. Trudno było znaleźć osobę, której nie podobało się chociażby globalne menu zmiany statusu we wszystkich komunikatorach jednocześnie. Szczegółem był tutaj fakt, że funkcja nie współpracowała z narzędziami takimi jak Skype, czy Kadu, których deweloperzy nie przystosowali swoich programów do Ubuntu.

Fot: Wiki.ubuntu.com/Canonical
Kolejnym krokiem był już Indicator Aplet, który wraz ze swoimi następcami miał za zadanie obsługiwać jak najwięcej funkcji programów, bez ich faktycznego wywoływania. Całe szczęście, w tym przypadku zawartość listy aplikacji znajdujących się w menu apletu powiadamiania możemy edytować wraz z plikiem tekstowym. Tak jednak nie będzie w przypadku innych rozwiązań.

Bohater wpisu, który ma obsługiwać nie tylko podstawowe ustawienia dźwięku, ale także i odtwarzacze muzyczne będzie prawdopodobnie jednym z najbardziej skomplikowanych dodatków do panelu jaki znajdzie się domyślnie w Ubuntu.

Czy to dobrze? Moim zdaniem nie. Wystarczy spojrzeć na propozycję przygotowaną przez Canonical widoczną poprawo, by zorientować się, że coś tu nie pasuje. Aplet jest na tyle rozbudowany, że skupia w sobie większość elementów interfejsu Rhythmboksa  , a dostęp do nich jest jedynie minimalnie szybszy niż wywołanie całego okna.

Z drugiej strony, właśnie to było jednym z głównych celów takiej ewolucji dodatków do GNOME - mniejsze odrywanie użytkownika od głównego zajęcia. Jeśli na przykład edytujesz zdjęcie w GIMP-ie, zmiana piosenki, czy całej playlisty ma w ten sposób mniej zakłócić proces tworzenia. Czy rzeczywiście tak jest, na to pytanie chyba każdy musi odpowiedzieć we własnym zakresie.

Idąc dalej widzimy wyraźnie, że taka koncepcja przyświeca Ubuntu już od dłuższego czasu. Pierwszym krokiem były nowe powiadomienia, które w odróżnieniu od swoich poprzedników nie wymagają interwencji użytkownika. I tutaj możemy się doszukać istotnych wad. Przecież powiadomienia wciąż mogłyby być odnośnikami do witryn czy aplikacji, wystarczyłoby dopracować ich automatyczne zamykanie (tak zresztą robią deweloperzy GNOME Shell).

Podobno Henry Ford powiedział kiedyś - "Gdybym na początku swojej kariery jako przedsiębiorcy zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem". Może więc Canonical identycznie traktuje użytkowników swojej dystrybucji, wiedząc lepiej niż oni sami co jest dla nich dobre?
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety