Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

środa, 28 lipca 2010

Koniec piracenia na Androidzie. Jak będzie z Ubuntu?

Autor: , 20:57, środa, 28 lipca 2010


Linuksa czeka ekspansja piractwa? Fot: ToobyDoo
Google dba o użytkowników Androida, ale nie ma się co oszukiwać - w pierwszej kolejności musi dogodzić deweloperom.

Ci ostatni skarżyli się na to, że ich aplikacje są często użytkowane niezgodnie z licencją.

W Polsce użytkownicy tłumaczą się tym, że na dobrą sprawę nie mają nawet możliwości zakupu narzędzi w Android Markecie, przez co - chcąc nie chcąc - ściągają je z internetu.

Wyszukiwarkowy gigant już wkrótce zamierza ukrócić ten proceder wprowadzając w życie konieczność korzystania z serwera licencyjnego. Jego działanie jest zabójczo proste. Program łączy się z serwerem i sprawdza, czy został zakupiony legalnie. Jeśli nie, zależnie od intencji twórcy, może się przełączyć na tryb demonstracyjny, bądź całkowicie dezaktywować.

Tym samym Google wkurzyło wielu użytkowników, którzy nie tylko nie kupią bardziej zaawansowanych programów dla Androida, ale także nie skorzystają z licznych furtek, które pozwalały na dostęp do płatnych narzędzi z poziomu Android Market w Polsce (po rootowaniu systemu). Obserwując całą sytuację od razu na myśl przychodzi przykład Ubuntu.

Nowi użytkownicy Ubuntu irytują się już samym faktem, że muszą ciągle podawać hasło. W przypadku stacjonarnych komputerów prawdopodobnie odpada także ciągłe wykorzystywanie serwera licencyjnego (chyba, że jednorazowe). Jeśli więc Canonical już za kilka miesięcy zacznie sprzedawać oprogramowanie, możemy mieć do czynienia ze sporym współczynnikiem pirackich aplikacji.

Spójrzmy prawdzie w oczy - użytkownicy Linuksa to najczęściej nieprzypadkowe osoby. W naturze Linuksiarzy jest kombinowanie i obchodzenie zabezpieczeń, a także dłubanie w systemie. Robimy to nie dlatego, żeby zaszkodzić twórcom oprogramowania, ale zwyczajnie ze względu na to, że to lubimy. Jeśli Canonical wprowadzi zabezpieczenia do Centrum oprogramowania, raczej długo nie pozostaną one niezłamane.

Przydałaby się na koniec puenta, ale właściwie trudno cokolwiek zakładać, albo o czymś przesądzać. Za kilka miesięcy, może trochę później, dowiemy się czy rzeczywiście problem piractwa w Linuksie będzie istotny. Gorzej, gdy największą bolączką Centrum oprogramowania będzie brak ciekawych narzędzi.
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety