Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Protesty przeciwko ACTA, czyli ogromna siła leniwej społeczności

Autor: , 09:41, poniedziałek, 23 stycznia 2012


Internautka podczas protestu przeciwko ACTA. Fot. Mark Sebastian
Można podnosić ceny jedzenia, paliwa, podatków, oferować tragiczny system emerytalny i ochrony zdrowia. Żeby jednak naprawdę rozzłościć społeczeństwo, wystarczy tknąć internet.

Po ostatnich protestach przeciwko ustawom SOPA i ACTA, które w uproszczeniu mogą wpłynąć na cenzurę sieci, a także dokładniejsze monitorowanie zachowań użytkowników, lawinowo przybyło fanów otwartości.

Wystarczy "zalajkować"

Internauci lubią czuć, że mają władzę. Różnego rodzaju protesty na Facebooku nie są nowością, jednak do tej pory trudno było mówić o konkretnym wpływie tego typu zjawiska na późniejszy tok wydarzeń, przynajmniej w skali naszego kraju. Bunt przeciwko ACTA to pewien przełom, bo przecież każdy chce mieć dostęp do teledysków w serwisie YouTube, a jeśli "przypadkiem" ściągnie jakiś film, to po co od razu blokować łącze internetowe...

Oczywiście protest protestowi nierówny. Butelki z benzyną i kamienie były dobre kiedyś. Teraz wystarczy przecież przy porannej kawie "zalajkować" w witrynie Zuckerberga odpowiednie strony protestów, a później kontynuować niezakłóconą zagrożeniem egzystencję.

Można pohakować...

Błyskawicznie wszyscy stali się fanami grupy Anonymous. Znam nawet przypadki ludzi, którzy zaczęli chodzić po mieście w masce znanej z filmu "V jak vendetta", by w ten sposób zwiastować nadchodzącą rewolucję. Ach, odrobina plastiku i każdy może się poczuć ważny.

Włamania na rządowe strony w tym kraju to już istna komedia. Po tym, jak przestały działać, momentalnie okrzyknięto sukces internetowych aktywistów, którzy mieli bezbłędnie rozbroić rządowe technologie super zabezpieczeń. Niedługo później okazało się, że to po prostu przypadkowi internauci uziemili strony kochanego rządu, szukając informacji o ACTA.

Nieudolnie, ale skutecznie

Nie oszukujmy się, że w kraju, gdzie w czołówce najczęściej odwiedzanych witryn znajdziemy Demotywatory i Kwejka, internauci czytając źródła ustawy ACTA wyskoczą nagle na ulicę. To by dopiero był materiał na felieton. A jednak, jeśli każdy zrobi nawet niewielki ruch, łączny efekt może przerazić polityków.

Ostatnie dni pokazują, że wiele osób "robi co może". Większość ogranicza się do "lajkowania" stron przeciwko ACTA, inni zrobią demotywatora, albo śmieszny obrazek. Powstało nawet kilka grup, które faktycznie chcą wyjść na ulicę w proteście.

Leniwi (w sieci) internauci, którzy często po prostu wykorzystują komputer jako narzędzie do rozrywki po pracy czy szkole, mają wciąż ogromną siłę. Nikt nie lubi, gdy się mu niszczy zabawki, a jeśli to ma się stać z rąk rządu, to już naprawdę można się wkurwić...
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety