Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

wtorek, 27 marca 2012

Jak wiele zależy od twórcy Linuksa?

Autor: , 17:47, wtorek, 27 marca 2012


Steve Jobs, 2007. fot. acaben
Właśnie zakończyliśmy na blogu kampanię o enigmatycznej nazwie "200 zł za każdy dzień niepisania o Linuksie". Gdy można już w ludzkich warunkach jeździć porsche, przyszedł czas na naświetlenie kolejnej zbrodni jednego z informatycznych gigantów. Tym razem pod pręgierzem grzecznie ustawia się koncern Apple.

Jak doniósł niedawno serwis "9To5Mac", niewiele brakło, a Linux mógłby dziś nie istnieć.

Nie, wcale nie byłaby to zasługa zbyt dużej ilości złotego trunku, czy dużej temperatury w fińskich saunach (które Linus lubił odwiedzać). Na rezygnację z rozwijania Linuksa jego twórcę chciał namówić nie kto inny, jak Steve Jobs, czyli cytując Richarda Stallmana: "pionier komputerów zabierających głupcom ich wolność". Zamiast tego Linus pracowałby nad rozwojem Mac OS.

Linus Torvalds niezastąpiony?

Jeśli ja nie napiszę nowego tekstu na tego bloga, mogę być niemal pewien, że nikt inny tego nie zrobi. Podobnie podczas rozwijania wielu innych niewielkich projektów, bez ich twórców zwyczajnie miałyby one nikłe szanse na przetrwanie. Czy jednak takim projektem jest Linux?

Obecnie z pewnością nie.

Warto jednak przypomnieć, że propozycja szefa Apple miała pochodzić z 2000 roku. Wtedy Linux nie był jeszcze nawet w części tak rozwinięty jak obecnie, jednak już zrzeszonych wokół projektu było bardzo wiele osób. Czy niemal 9 lat po udostępnieniu pierwszej wersji Linuksa, jego rozwój wciąż był mocno zagrożony bez twórcy i pomysłodawcy?

Na czym polega wpływ Torvaldsa?

W 2004 roku magazyn Time określił twórcę Linuksa "jedną z najbardziej wpływowych osób świata". Wydaje się, że odcisk na ludzkości nie polegał wyłącznie na zapoczątkowaniu potężnego projektu, ale również jego kontynuacji. Sam Torvalds również często powtarza, że do większości pomysłów stara się podchodzić ewolucyjnie, rozpoczynając od prostej idei, która dopiero później nabiera blasku dzięki wielu godzinom przemyśleń.

Obecnie nie ma wątpliwości, że twórcę Linuksa mógłby zastąpić ktoś inny. O ile nie byłby to wysłannik jednego z dużych koncernów, przygotowywanie kolejnych wersji znanego jądra powinno przebiegać bardzo sprawnie. Proste odpowiadanie na aktualne potrzeby użytkowników i twórców oprogramowania nie wymaga zdolności "wizjonerskich" przypisywanych np. zmarłemu w ubiegłym roku Jobsowi.
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety