Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

wtorek, 10 lipca 2012

Evernote: Narzędzie, bez którego nie mogę żyć

Autor: , 17:38, wtorek, 10 lipca 2012


Evernote dla Androida. Fot. UbuCentrum.net
Każdy ma swoje ulubione aplikacje, które wydają mu się niezastąpione. Czasem trudno znaleźć dla nich jakąkolwiek sensowną alternatywę. Takim programem jest dla mnie Evernote.

Nowy wieloletni fan

Evernote zainstalowałem po raz pierwszy już w 2009 roku. Samo narzędzie już wtedy mi się podobało, ale jakoś nie mogłem dla niego znaleźć realnego zastosowania. Właściwie nie musiałem w tamtym czasie niczego konkretnego zapisywać, więc nie chciałem się do tego zmuszać. Robienie zdjęć jedzeniu? To też niezbyt w moim stylu.

Z programu nie korzystałem więc przez ładnych parę lat, aż do niedawna, gdy udostępniono nową wersję narzędzia dla Androida. Wydałem niemało na HTC One X, więc pomyślałem, że ten tajwański smartfon nie może się tak marnować i czas zaprząc go do dodatkowej pracy.

Zastosowania się znalazły

Zespół Evernote jest naprawdę beznadziejny, jeśli chodzi o wymyślanie zastosowań dla swojego narzędzia. To właśnie dlatego przez długi czas z niego nie korzystałem, choć jak się teraz okazuje, mogłem dzięki aplikacji wiele zyskać.

Powiedzmy sobie szczerze: jeśli przygotowuję listę rzeczy do kupienia, albo chcę zrobić smartfonem zdjęcie, nie widzę specjalnej potrzeby wykorzystywania do tego programu Evernote. Fotka sama wrzuci się przecież na Dropboksa, a do tworzenia list zakupów są dziesiątki lepszych narzędzi.

Przełom nastąpił, gdy do Evernote podszedłem raczej jako aplikacji, gdzie notować można swoje ulotne przebłyski, albo utrwalać istotne momenty. Larry Page powiedział kiedyś, że pomysł na stworzenie wyszukiwarki Google przyśnił mu się w nocy i gdyby go nie zapisał, prawdopodobnie rano już by go nie pamiętał. Każdy ma takie myśli, nie tylko gdy się przebudzi.

Robisz coś zupełnie odprężającego i nagle masz ciekawy pomysł? Wyciągasz smartfona, albo uruchamiasz Evernote w przeglądarce i zapisujesz. Czasem, gdy mamy zbyt wiele na głowie, dobrze jest się zwyczajnie "pozbyć się myśli" i przelać je do notatnika, by powrócić do nich później, a nie martwić się, że ważny problem pozostawimy bez rozwiązania.

Rozpoznawanie tekstu i transfer

Evernote ma dwie rzeczy, które strasznie lubię. Najważniejszą z nich jest odnawialny transfer. Domyślnie mamy więc 60 MB transferu na 2 tygodnie, a po tym czasie, znów całość się odnawia i dalej możemy przesyłać kolejne pliki. Podobnie jak w przypadku Gmaila daje to złudzenie, że nasze konto ma nieograniczoną pojemność, co naprawdę sprzyja długoterminowemu przechowywaniu ważnych przemyśleń czy zdjęć.

Drugą bardzo istotną zaletą Evernote jest moduł OCR. W praktyce oznacza to, że gdy do programu wrzucamy zdjęcie plakatu, później używając wyszukiwarki możemy go odnaleźć bez problemu, wpisując tekst, jaki na nim widniał. Całość świetnie sprawdza się również, jeśli archiwizujemy dokumenty czy np. paragony.

Przeżyłbym, ale po co

Tak naprawdę bez Evernote da się przeżyć. Sporo osób czytających ten tekst nie używa tego programu, a prawdopodobnie wciąż wyczuwa u siebie puls. Do narzędzia szybko można jednak przywyknąć i daje nam ono nie tylko możliwość archiwizacji ciekawych pomysłów czy zdjęć, ale również potrafi uwolnić od nadmiaru myśli, które czekają na zapisanie.

Aplikacja dostępna jest dla Chrome, Androida czy iOS, a można z niej korzystać również, logując się po prostu na jej stronę internetową.

blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety