Bądź: Wyszukaj na stronie z użyciem Google
reklama:

piątek, 26 kwietnia 2013

Ubuntu 13.04 - drobne, ale niezwykle istotne nowości, na które czekali wszyscy

Autor: , 00:33, piątek, 26 kwietnia 2013


Pulpit Ubuntu. Fot. OMG Ubuntu
Dzięki Ubuntu nie można się nudzić. Częsty cykl wydawniczy sprawia, że system - przynajmniej w teorii - powinien być bardzo dopasowany do rynkowych realiów. O ile w przypadku poprzednich wydań trudno było się dopatrzyć wizji Shuttlewortha, tym razem oglądając pulpit nowego Ubuntu, można mieć przed oczami "pełny obrazek".

To naprawdę coś nowego?

Po instalacji nowego Ubuntu 13.04, pomyślałem: czy ja na pewno wypaliłem dobry obraz na tym pendrive? Założę się, że 90% użytkowników Pingwinka miałoby trudności z błyskawicznym odróżnieniem najnowszego Ubuntu od jego starszej wersji. W pewnym uproszczeniu więc: widocznych zmian nie ma wiele.

Wciąż nieco przytłacza również mętna tapeta, która wydaje się wariacją poprzedniej - przygotowana poprzez przepuszczenie w kolejnym photoshopowym filtrze. Dla zachowania spójności i charakterystycznego klimatu Ubuntu, właściwie nie dało się jednak inaczej.

Zmiany, na które czekaliśmy długo

Nie będę owijał w bawełnę: przełączanie się między różnymi oknami tej samej aplikacji to w Ubuntu katorga. Wiele razy żałowałem, że Canonical nie potrafiło po prostu zerżnąć z Windowsa funkcji podglądu otwartych okienek, po najechaniu kursorem na pasek. Inspiracja Mac OS-em nikomu widocznie nie przeszkadzała, więc po co się ograniczać tylko do niego?

W nowym Ubuntu uwzględniono jęki użytkowników takich jak ja. Po najechaniu kursorem na pasek Unity, co prawda wciąż nic sensownego się nie dzieje, jednak do przełączenia okienek możemy użyć rolki w myszce, albo menu kontekstowego. Choć dało się oczywiście zrobić to lepiej, pewnie z naruszeniem paru patentów, i tak jest to ogromne ułatwienie.

Funkcje społecznościowe i Dash? Meh...

Nigdy nie korzystałem z dodatków społecznościowych dostępnych domyślnie w Ubuntu, więc dość egocentrycznym byłoby stwierdzić, że są nieprzydatne. Wielu moich znajomych korzysta z Linuksa i też nie widziałem, by byli specjalnie zainteresowani tego typu narzędziami - zbyt łatwo po prostu odpalić całość w przeglądarce.

Tym razem Canonical również pogrzebało trochę w obszarze powiadomień, dorzucając na przykład przyciski do łatwego przełączania stanu sieci bezprzewodowych, które - powiedzmy sobie szczerze, mało kogo i tak obchodzą. Znacznie większe zmiany poczyniono w ekranie wyszukiwania, czyli tzw. Dashu.

Bezpośrednio w ekranie Dash przeglądać można teraz więcej informacji na temat aplikacji z Centrum oprogramowania Ubuntu, a także kupować same narzędzia i muzykę. Zmiany w tym przypadku prawdopodobnie nie będą jednak zbyt odczuwalne, bo w końcu i tak całość najczęściej wykorzystujemy do szybkiego odpalania nowych aplikacji.

Jest coraz lepiej

Jeśli instalowaliście niedawno poprzednią wersję Ubuntu, aktualizacja raczej nie jest najlepszym pomysłem - o ile nie irytuje Was zbytnio wspomniane przełączanie się między oknami tej samej aplikacji. Canonical tym razem nie zafundowało rewolucji, skupiając się na mobilnych wydaniach sytemu - i bardzo dobrze, bo to oznacza (przynajmniej w teorii) szybszy i lepiej dopracowany system.

Nowe Ubuntu 13.04 można pobrać ze strony projektu, a poniżej wideo z przeglądem nowości, które przygotował niezawodny Joey z OMG Ubuntu:



PS Wbrew pozorom, nie umarłem - jednak blog faktycznie trochę wypoczywał. W końcu na tyle lat działania, trochę mu się należało ;) Jeśli macie ochotę śledzić moją aktywność także poza tą stroną, możecie zlajkować fanpaga facebook.com/adriannow :)
blog comments powered by Disqus

Prześlij komentarz


Popularne posty

Etykiety