sobota, 7 marca 2020

Automatyzacja domu z Home Assistant - instalacja w Ubuntu

Autor: Adrian Nowak, 14:38, sobota, 7 marca 2020



Dla ludzi z odrobiną zacięcia technologicznego, nie było lepszych czasów niż obecne, by automatyzować codzienne czynności. Światła aktywujące się po wykryciu ruchu prawdopodobnie nie wniosą rewolucji do niczyjego życia, jednak jeśli do równania dodamy też inne typy urządzeń, jak telewizor, odkurzacz, termostat czy alarm - użycie systemu do automatyzacji domu szybko zaczyna nabierać sensu.

Home Assistant staje się koniecznością


Nieco przewrotnym jest fakt, że do przetestowania open source'owego Home Assistanta skłonili mnie sami producenci urządzeń IoT (czyli w uproszczeniu - takich komunikujących się z użyciem internetu lub wewnętrznej sieci domowej). W związku z tym, że do każdej żarówki, gniazdka czy innego termometru dorzucana jest obecnie osobna aplikacja, o ile nie chcemy być zamknięci w jednym ekosystemie lub żonglować kilkunastoma narzędziami, rozwiązania takie jak Home Assistant czy Domoticz stają się koniecznością.



Darmowy Home Assistant pozwala na zarządzanie dziesiątkami różnych urządzeń w jednej aplikacji i jak łatwo się domyślić, niesie to ze sobą jeszcze jedną zaletę - możliwość tworzenia automatyzacji między produktami różnych producentów. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by na przykład po wykryciu ruchu przez czujnik Xiaomi, załączyć tanie gniazdko WiFi dostępne w Biedronce czy uruchomić YouTube w Chromecast podłączonym do telewizora.

(Prawie) wszystko może być serwerem


Do zarządzania urządzeniami domowymi potrzebujemy serwera - komputera działającego w momencie, gdy zechcemy zmienić któryś z parametrów sparowanych sprzętów, lub uruchomić automatyzację. Idealnie więc gdyby była to osobna maszyna działająca bez przerwy - na przykład Raspberry Pi czy i tak uruchomiony ciągle i wpięty do routera NAS.



Na początek nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by serwer Home Assistanta zainstalować na zwykłym desktopie z Ubuntu. Pozwoli to sprawnie zapoznać się z systemem bez konieczności zdalnego łączenia się z nim po SSH i co najważniejsze - sprawdzić, czy posiadane przez nas "inteligentne" sprzęty faktycznie sprawnie współpracują z HA. Choć wsparcie społeczności jest ogromne, niestety niektóre gadżety wymagają zmian w firmware, bądź są okrojone z niektórych funkcji

Instalacja Home Assistant (HASS.IO) w Ubuntu


Najprostszym sposobem na szybkie rozpoczęcie zabawy z Home Assistant jest uruchomienie wersji Hass.io zoptymalizowanej do uruchomienia jako obraz w Dockerze. Ta sama wersja może być też używana np. na Raspberry Pi z użyciem HassOS - ultra lekkiego Linuksa, który startuje dockerowe obrazy.

W Ubuntu procedura sprowadza się do dwóch kroków. Najpierw potrzebny będzie nam standardowo zestaw podstawowych zależności, użytych później w skrypcie instalacyjnym:

sudo apt-get install bash jq curl avahi-daemon dbus software-properties-common apparmor-utils
Następnie resztę pracy wykona za nas skrypt, którego pobranie i uruchomienie (jako root) załatwią za nas poniższe dwie linijki:

sudo su
curl -sL https://raw.githubusercontent.com/home-assistant/hassio-installer/master/hassio_install.sh | bash -s -- -m intel-nuc -d /home/user/docker/hassio

Po chwili skrypt powinien zakończyć pracę z informacją w konsoli:

[Info] Run Hass.io
Oznacza to, że cała procedura została wykonana poprawnie, a nam nie pozostało nic innego, jak rozpoczęcie konfiguracji - zaczynając od utworzenia konta użytkownika. Samego Home Assistanta znajdziemy po instalacji na porcie 8123 (czyli IP_LOKALNE:8123 lub po prostu http://localhost:8123)) .


Co dalej?


Za nami dopiero początek konfiguracji. Następnym krokiem powinno być przede wszystkim zapoznanie się z możliwościami edycji ustawień Home Assistant. Dobrze rozpocząć od przejrzenia dostępnych wtyczek, w tym przede wszystkim "File Editor", które pozwoli na edycję pliku configuration.yaml - zawierającego główne ustawienia i sensory - to tam dodawana będzie na przykład obsługa nowych urządzeń.

Analogicznie w pliku config/autiomation.yaml konfigurować można automatyzacje, bo choć teoretycznie jest taka opcja również z samego interfejsu, szybko okazuje się, że bez "ubrudzenia sobie rąk" przy edycji konfiguracji w YAML, nie da się zdziałać zbyt wiele.

Jak pewnie widać bo niektórych screenach z tego wpisu, moja przygoda z Home Assistant trwa już od jakiegoś czasu, zatem na pewno do tematu jeszcze powrócimy - szczególnie, że samo narzędzie ewoluuje bardzo intensywnie, niemal tak samo jak szybko przybywa kolejnych urządzeń walczących z routerem o dostęp do internetu.
blog comments powered by Disqus

Publikowanie komentarza


Popularne posty

Etykiety